Forum Ekoosada

Pełna wersja: Szukam przyjaciół którzy podniosą z kolan i wskażą drogę
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Cześć Uśmiech

Mam 24 lata i przypadkiem znalazłam to forum.Z zawodu jestem tech.weterynarii ale nie mogę znależć pracy w zawodzie.Jestem z małej miejscowości  gdzie trudno o jakąkolwiek nie niewolniczą pracę.Tułam się od świątyń konsumpcji do świątyń marnotrawstwa.Pracowałam już w większości supermarketów,McDonaldów,magazynów i nigdzie nie byłam w stanie wytrzymać,nawet z silną motywacją by zarabiać na chleb.Próbowałam już wyjazdu z zakwaterowaniem,chciałam nawet pracować w lecznicach za darmo aby zdobyć doświadczenie w zawodzie i ewentualnie wyjechać,ale nawet wtedy spotkałam się z pełnym odrzuceniem.Nie mam przyjaciół,rodzina(oprócz mamy) mnie nie akceptuje i traktuje jak ofiarę losu.Od zawsze nie pasowałam.Od lat zmagam się z nerwicą i depresją.Od jakiegoś czasu zastanawiam się ile z tej choroby teraz wynika z mojej głowy a ile z miejsca w którym muszę mieszkać i frustracji,z nieszczęścia,stagnacji i uciekającego życia.Nie cenie nic materialnego,nie chcę posiadać żadnego majątku,kocham przyrodę i zwierzęta,pieniądze które mi zostaną przeznaczam na książki i opiekę nad kotami na osiedlu i działkach.Nie miałam nigdy żadnego wsparcia przyjaciół czy fundacji jedynie wrogów z tego powodu.Mieszkam na zatłoczonym osiedlu w którym się dosłownie duszę wśród ludzi dla których mieszkanie w wybetonowanym mieście z supermarketami nie ważne jakie by ono nie było to powód do dumy i szczęścia.Są to ludzie którzy potrafią rozpowiadać że w pobliżu tego bloku można podrzucić kociaki(które śmierdzą jeszcze oborą) lub zrzucić z 2 czy 3 piętra malutkiego kotka na dach od klatki, wyprzeć się tego a następnie plotkować,narzekać i pisać skargi do spółdzielni ile to kotów błąka się po osiedlu i wszystkie oczywiście należą do mnie.Straciłam już wiarę w ludzi  nigdy nie spotkałam nikogo kto tak samo kochał by przyrodę, komu tak samo zależało by na ratowaniu zwierząt,kto byłby oderwany od odwiecznego jedynego schematu życia.Rodzina prócz mamy uważa mnie za bez przyszłościową wariatkę,z wizją życia bezdomnego hipisa.Nie chcę żyć tak jak wszyscy czyli "tak jak trzeba",nie szukam męża na sobotnich dyskotekach,nie chcę mieć 3 samochodów jeżdzić  do centrum miasta które można przejść wzdłuż w pół godziny,nie uważam że ubrania są przejawem osobowości,nie chcę robić remontu co 2 lata,otaczać się markowymi rzeczami i modlić się do internetu,nie marzę o "ciepłej posadce za biurkiem".Dla nich to jest tożsame z brakiem ambicji,lenistwem,przynoszeniem wstydu,nie rozumieniem o co tak naprawdę chodzi bo przecież o to żeby zarobić i kupić.Chciałabym żyć blisko natury.pracować ze zwierzętami i poświęcić im wszystko.Nie umiem grać według zasad "normalnego" społeczeństwa.Nie umiem odnależć się w tym świecie skażonym żądzą posiadania.Ja chcę otoczyć się naturalnym pięknem,żyć tym czego nie da się zdobyć jeśli nie możesz zobaczyć tego co naprawdę ma wartość.Myślałam też o wolontariacie,myślałam że chodzi o pracę chroniącą naturę w zamian za dach nad głową i jedzenie ale natrafiłam na "wolontariaty" gdzie należy zapłacić kilkanaście tysięcy aby pracować za darmo przez parę tyg.Nie mam już pomysłów.Jestem już bardzo chora i znerwicowana,bardzo zmęczona.Wiem tylko że w samotności z przyrodą,w szczerej pracy dla zwierząt w dzikim otoczeniu jestem choć przez chwilę szczęśliwa.

Przepraszam jeśli ten wpis brzmi jak bełkot wariatki ale wydaje mi się że nie jestem jeszcze tak szalona jak świat wokół nas.Jeśli ktoś chciałbyś się ze mną zaprzyjażnić,coś mi doradzić to napisz proszę,może uratujesz mi życie.Chętnie też posłucham propozycji książek które pomogą mi uporządkować własny światopogląd.Jeśli z tym wszystkim trafiłam pod zły adres to przepraszam i proszę nie piszcie wtedy  przykrych rzeczy po prostu nic nie piszcie.
Witaj miło Cie poznać.Duży uśmiech Chętnie nawiązałbym kontakt  z tobą mimo ze jestem duuuzo starszy od Ciebie, z jakich rejonów jesteś.
Cześć Eleonoro.
Myślę, że jest coraz więcej ludzi takich jak Ty, wrażliwych i widzących PRAWDĘ...Napisz może skąd jesteś,będzie łatwiej odnaleźć bratnią duszę...
Jeśli jeszcze los nie podsunął Ci "Anastazji" W. Megre to przeczytaj. Powinno pomóc :-)
Witaj
Czytałem Twój post który tu opublikowałaś . Trzymam za Ciebie kciuki !!!
Jednak zastanawia mnie Twój całkowity negatywny stosunek do wszystkich otaczających Cię osób. Czy wśród wszystkich znajomych nie ma nikogo kogo lubisz ? Jeśli tak jest to przyjrzałbym się sobie ....możesz mieć konflikt wewnętrzny ...nigdy nie jest tak żeby absolutnie wszyscy byli źli ...to tak nie funkcjonuje ... pamiętaj co w Twojej głowie to przychodzi do Ciebie nawet nie proszone....może trzeba więcej otwartości i tolerancji . Jeśli nie możesz wyjść ze schematu na początek rusz sie ...zmień środowisko ...zajrzyj do wątków o współpracy wspólnym mieszkaniu itp. wyjjdź do ludzi . Przełam schemat

HOWGH
Droga Eleonoro! Na każą sytuację można spojrzeć z różnych stron. Czytając Twój post przyszło mi do głowy, że w tak młodym wieku już "wyłamujesz się z systemu". Mi zajęło to 10 lat;) I teraz nadrabiam zaległości. Ty już teraz wiesz czego chcesz i najlepiej na tym się koncentruj - nie na tym, czego nie chcesz. Do życia poza schematem trzeba odwagi - pogratuluj jej sobie. Nie krytykuj też tych, którzy jeszcze się nie "obudzili" - każdy ma swój czas...Dlatego możesz spotykać się z niezrozumieniem, nazywaniem wariatką itp. Nie koncentruj się na takich negatywach i rób swoje. Jest wiele książek, które można polecić, mi jednak w tej chwili też przychodzi do głowy wspomniana wyżej "Anastazja". Życzę Ci, abyś doszła do momentu, kiedy to Ty jesteś dla siebie największym wsparciem. Pozdrawiam i jeśli chcesz, zapraszam na priv.
Witam! Czy udało się komuś porozmawiać z autorką postu? Pytam gdyż sam poszukuję osoby w podobnym wieku by połączyć siły i uciec na jakieś spokojne odludzie, obniżyć swój poziom komfortu oraz stać się samowystarczalnym jak to tylko możliwe. Jeśli ktoś chciałby porozmawiać zapraszam na priv. Mam 31 lat i jestem ze świętokrzyskiego. :)
niestety brak kontaktu Smutny
Cóż, mam nadzieję że zaglądają tutaj podobne duszyczki. W dzisiejszych czasach strasznie trudno poznać kogoś świadomego, kogoś myślącego tak... naturalnie. :)
Cześć.Skąd jesteś i ile masz lat?
Miałam podobny problem ale powolutku wychodzę z tej obsesji .
Hej,

kiedy Wy, szanowni forumowicze nauczycie się traktować posty tego typu jako to, czym naprawdę są - jednodniowymi erupcyjami chorych duszyczek poszukujących nie realnej pomocy, lecz chwilowej ulgi przez exhibicyjonistyczne obnażanie swej cierpiącej psychiki?????

fenomeny takowe, jak i inne słomiane ognie znane są na wielu forach internetowych...

kto po 4rech miesiącach milczenia tejże Eleonory na serio pisze i oczekuje odpowiedzi, ten ma jeszcze własną świadomościowo-poznawczą lekcyję do odrobienia...
Dla mnie osobiście ZNACZNIE BARDZIEJ CHORY EMOCJONALNIE jest ten który napisał post powyżej ale to tylko albo aż moje zdanie.ZłyZłyZły
Derwiszku, derwiszku (czy taki z Pustyni i Puszczy?)

Czy to ma być otwarcie nowej rundy dennego bluzgania, jak przed kilkoma miesiącami?

Czy oczekujesz odemnie także "tylko albo aż mojego zdania.[Obrazek: angry.gif][Obrazek: angry.gif][Obrazek: angry.gif]" na temat twojego zdrowia emocyjonalno-psychicznego?

Może tymże razem powstrzymasz się i zrezygnujesz z wyrzygiwania swych cierpiących psychobebechów i zanieczyszczania przestrzeni publicznej??? Conajmniej jeden - pan Administrator, który swe forum z takowych rzygowin czyścić będzie musiał - będzie ci wdzięczy!!!
Jeżeli widzisz wszędzie wrogów, to ich masz.Ja pisze grzecznie i oczekuje tego samego od innych, nie będę dyskutował z kimś kto tego nie potrafi lub nie chce. Może tymże razem powstrzymasz się i zrezygnujesz z wyrzygiwania swych cierpiących kołtuńskich bebechow i zanieczyszczania przestrzeni publicznej??? Conajmniej jeden - pan Administrator, który swe forum z takowych rzygowin czyścić będzie musiał - będzie ci wdzięczy!!! jak chyba zauważyłeś zmieniłem tylko 2 słowa w tym co pisałeś i jakoś tak naturalnie wyszedł tekst poniżej poziomu. Powiedziano kto mieczem wojuje ten od miecza ginie. 
Wspolczuje dziewczynie...no ale sie nie odzywa, moze u niej lepiej a moze gorzej ?

"kiedy Wy, szanowni forumowicze nauczycie się traktować posty tego typu jako to, czym naprawdę są - jednodniowymi erupcyjami chorych duszyczek poszukujących nie realnej pomocy, lecz chwilowej ulgi przez exhibicyjonistyczne obnażanie swej cierpiącej psychiice"

To niestety moze byc prawda : ogolnie wiekszosc ludzi majacych jakis problem NIE jest gotowa na zmiane,
pragnie t y l k o  chwilowej ulgi, albo chociaz atencji...

Mialem tylko rok psychologii na studiach, poza tym troche coachingu liznalem i doradztwa, ale wyglada mi na to ze Aani niestety moze miec racje.

pozdrawiam,
(26.02.2018 23:37)Derwisz napisał(a): [ -> ]Dla mnie osobiście ZNACZNIE BARDZIEJ CHORY EMOCJONALNIE jest ten który napisał post powyżej ale to tylko albo aż moje zdanie.ZłyZłyZły
Nie znasz życia za grosz...Bez urazy..
Zgadzam się z chwilowa erupcja bo sama tak mam ,ale z czegoś one wynikają i jeżeli często się pojawiają to pewnie sprawa jest poważna. W miejscach tegontypu szukam wskazówki i inspiracji, chyba nie ma się co wzajemnie obrażać tylko sporobowac pomoc - nawet w chwilowych  erupcjach
Paulina masz całkowitą rację. Nikt nie jest idealny. jeśli spieramy sie róbmy to kulturalnie i używając udokumentowanych argumentów.

Howgh
Przekierowanie