ostatnie wpisy ostatnio w galerii SZUKAJ



PRZEMÓWIENIE WODZA
Autor Wiadomość
Qba Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 102
Dołączył: 11.2012
Udostępnione galerie: 1
Post: #1
PRZEMÓWIENIE WODZA
"Duży Wódz Washingtonu przysłał nam wiadomość, że życzy sobie kupić nasz kraj. Duży Wódz śle nam słowa przyjaźni i dobrej woli. To jest bardzo miłe z jego strony, ponieważ wiemy, że on nie potrzebuje naszej przyjaźni. Ale my rozważymy jego propozycję, ponieważ wiemy, że jeśli my naszego kraju nie sprzedamy dobrowolnie, to przyjdzie Biały Człowiek z karabinami i weźmie sobie nasz kraj. Jak można kupić Niebo lub sprzedać ciepło Ziemi? Takie wyobrażenie jest nam obce. Jeżeli my nie posiadamy świeżości Powietrza oraz srebrzystości Wody to jak wy to możecie od nas kupić? Będziemy szukać rozstrzygnięcia. Będziemy próbowali podjąć decyzję.
Na słowach Wodza Seattle Duży Wódz w Washingtonie może polegać, tak samo jak nasz Biały Brat na zmienności pór roku.
Moje słowa są jak gwiazdy, one nigdy nie zgasną i nie zginą. Każda część tej Ziemi jest dla mojego ludu święta, każda połyskująca igiełka jodły, każdy piaszczysty brzeg, każda mgła w ciemnych lasach, każda polana, każdy brzęczący insekt jest święty, w myślach
i doświadczeniach mojego ludu. Sok, który krąży w drzewach, niesie wspomnienie Czerwonego Człowieka.
Zmarli biali przodkowie idąc wciąż dalej i błądząc pod gwiazdami, zapominają o kraju swojego narodzenia. Nasi umarli nigdy nie zapominają tej przecudownej Ziemi ponieważ Ona jest Matką Czerwonego Człowieka. My jesteśmy częścią Ziemi, a Ona jest częścią nas. Pachnące kwiaty są naszymi siostrami, sarny, koń, duży orzeł - są naszymi braćmi. Skaliste wierzchołki, soczyste łąki, ciepło ciała kucyka i człowieka - to wszystko jedna rodzina.
Kiedy więc Duży Wódz Washingtonu śle nam wiadomość, że zamierza kupić nasz kraj, to w ten sposób żąda od nas bardzo dużo. Duży Wódz donosi, że on podaruje nam pewne miejsce, w którym będziemy mogli przyjemnie żyć. On będzie naszym ojcem, a my będziemy jego dziećmi. Ale czy tak kiedykolwiek będzie? Czy jest możliwe, ażeby tak kiedykolwiek było? Bóg kocha wasz lud, wasze plemię, a swoje Czerwone Dziecko opuścił. On posyła maszyny, ażeby pomogły Białemu Człowiekowi w jego pracy i buduje duże wsie dla niego. On dzień po dniu czyni wasz lud silniejszym. Wkrótce zalejecie ten kraj, tak jak rzeki, które wylewają po nieoczekiwanym deszczu.
Mój lud jest jak bezpowrotnie przemijający przypływ. Nie, my jesteśmy różnymi rasami. Nasze dzieci nie bawią się razem, a nasi starcy nie opowiadają tych samych historii. Bóg jest do was dobrze usposobiony, my natomiast jesteśmy sierotami. Będziemy rozważać waszą ofertę. To nie będzie łatwe, ponieważ ten kraj jest dla nas święty.
My cieszymy się tymi lasami. Nie wiem, ale nasz sposób życia, nasza droga jest inna aniżeli wasza.
Srebrzysta Woda, która porusza się w potokach i rzekach, nie jest tylko wodą, lecz krwią naszych przodków. Jeżeli my sprzedamy wam ten kraj, to musicie wiedzieć, że jest on święty. I nauczajcie swoje dzieci, że on jest święty, i że każde przemijające zwierciadło w przejrzystej wodzie opowiada o zdarzeniach, zwyczajach i o tradycji mojego ludu. Szept wody jest głosem moich przodków. A rzeki są zarówno naszymi
jak i waszymi braćmi, i już teraz musicie okazać rzekom swoją dobroć, tak jak każdemu innemu bratu. Czerwony Człowiek coraz bardziej usuwa się przed natręctwem Białego Człowieka - tak jak poranna mgła w górach wycofuje się przed promieniami porannego Słońca. Popiół naszych ojców jest święty, ich groby są uświęconą glebą, tak jak te pagórki, te drzewa, ta część Ziemi jest dla nas błogosławieństwem. My wiemy, że Biały Człowiek nie rozumie naszego sposobu życia. Każda część kraju wydaje mu się taka sama, ponieważ on jest obcy, który przyszedł w nocy i zabiera Ziemi zawsze to, co potrzebuje. Ziemia nie jest jego bratem, lecz wrogiem i kiedy on ją już zdobędzie zaczyna kroczyć dalej. On opuszcza groby swoich ojców - nie troszczy się o nie. On kradnie Ziemię swoim dzieciom i nie troszczy się o nią. Groby jego ojców oraz jego dzieci zapomniały o prawie narodzin. Przez to żyją w osamotnieniu i pustce, nikt się o nich nie troszczy. Biały Człowiek traktuje swoją Matkę Ziemię i swojego Brata Niebo jak rzeczy do kupna, zniszczenia lub sprzedaży, jak owce i błyszczące perły. Jego głód pochłonie Ziemię i nie pozostawi nic. Ziemia stanie się pustynią.
Nie wiem - nasza droga jest inna niż wasza. Widok waszych miast boli oczy Czerwonego Człowieka. Może dlatego, że Czerwony Człowiek jest dziki i nic nie rozumie.
W miastach Białych nie ma ciszy. To nie jest miejsce, w którym można usłyszeć rozwijanie się liści na wiosnę lub brzęczenie owadów. Ale może jest tak tylko dlatego, ponieważ jestem dziki i nic nie rozumiem. Ten hałas w waszych miastach obraża nasze uszy. Co nam pozostanie w życiu, jeżeli nie będziemy mogli usłyszeć nocnych kłótni żab w stawie? Jestem Czerwonym Człowiekiem i nie rozumiem tego. Indianin lubi delikatny szmer podmuchu wiatru, który głaszcze powierzchnię stawu, zapach tego wiatru, czystego od południowego deszczu albo ciężkiego od zapachu sosny. Powietrze dla Czerwonego Człowieka jest skarbem, ponieważ wszystkie rzeczy są jednym oddechem - zwierzę, drzewo, człowiek - oni wszyscy dzielą między siebie jeden i ten sam oddech. Wydaje mi się, że Biały Człowiek nie zauważa powietrza, którym oddycha, tak jak człowiek, który od wielu dni nie żyje, nie czuje własnego smrodu. Ale jeśli sprzedamy wam nasz kraj, to nie powinniście zapomnieć, że powietrze jest dla nas skarbem, że dzieli ono swojego ducha z każdym innym życiem. Wiatr podarował naszym ojcom pierwszy oddech i odebrał ostatni. I ten wiatr również naszym dzieciom musi dać ducha życia. A jeśli sprzedamy wam ten kraj, to musicie go traktować jako szczególne błogosławieństwo, jako pewne miejsce, w którym także Biały Człowiek odczuwa, że wiatr słodko pachnie od kwiatów łąki.
To żądanie, ażeby nasz kraj kupić, będziemy rozważali. I decyzję podejmiemy tylko pod warunkiem, że Biały Człowiek będzie traktować zwierzęta naszego kraju jak swoich braci.
Jestem dziki i nie rozumiem tego inaczej. Widziałem tysiące zamordowanych bawołów, zastrzelonych przez Białego Człowieka z przejeżdżającego pociągu
i pozostawionych. Jestem dzikim człowiekiem i nie mogę zrozumieć jak ten dymiący, stalowy koń może być ważniejszy od bawołów, które my zabijamy tylko po to, ażeby nie umrzeć z głodu. Czym jest człowiek bez zwierząt? Gdyby wszystkie zwierzęta odeszły, to człowiek umarłby z wielkiej samotności ducha. Zawsze gdy się coś przytrafia zwierzętom, przytrafia się wkrótce człowiekowi. Wszystkie rzeczy są ze sobą powiązane. Co Ziemi doskwiera, doskwiera też Jej synom.
Musicie uczyć swoje dzieci , że ziemia pod ich stopami to popiół naszych ojców. I ażeby one ten kraj szanowały, to opowiedzcie im, że Ziemia ta wypełniona jest duchami naszych przodków.
Uczcie wasze dzieci tego, czego my uczymy nasze dzieci : Ziemia jest naszą Matką - co Ziemi dolega, dolega także synom Ziemi. Kiedy ludzie plują na Ziemię, to tak jakby się sami opluwali. My wiemy, że to nie Ziemia należy do człowieka, lecz człowiek do Ziemi.
Wszystko jest ze sobą powiązane, tak jak krew, która wiąże i jednoczy rodzinę. Wszystko jest powiązane. Co boli Ziemię, boli również jej synów. To nie człowiek stworzył tkaninę życia - on stanowi tylko jej włókno. I co wyrządzacie zawsze tkaninie, to wyrządzacie to sobie samym. Nie, dzień i noc nie mogą żyć razem. Nasi zmarli żyją w słodkich wodach Ziemi, powracają zawsze wiosennym cichym krokiem i to ich dusza jest w tym wiosennym wietrze, który marszczy taflę stawów.
Propozycję Białego Człowieka, ażeby nasz kraj kupić, będziemy rozważali. Ale mój lud się pyta: czego chce ten Biały Człowiek? Jak można kupić Niebo, ciepło Ziemi albo szybkość antylopy?
Jak możemy wam te rzeczy sprzedać i jak wy możecie je od nas kupić? Czy można Wam czynić z Ziemią wszystko to, co chcecie tylko dlatego, że Czerwony Człowiek podpisał jakiś kawałek papieru? I to Białemu Człowiekowi wystarcza? Skoro nie posiadamy świeżości Powietrza oraz srebrzystości Wody, to jak to możecie od nas kupić? Czy można ponownie kupić bawoła, skoro ostatni już nie żyje?
Rozważymy Waszą ofertę. Wiemy jednak, że jeśli nie sprzedamy naszego kraju, to Biały Człowiek przyjdzie z bronią i weźmie go sobie. Ale to my jesteśmy dzikimi ludzmi? Biały Człowiek będąc w posiadaniu władzy, sądzi, że to on jest już Bogiem, do którego należy Ziemia. Jak człowiek może posiadać swoją Matkę?
Dzień i Noc nie mogą razem żyć - będziemy rozważali waszą propozycję pójścia do rezerwatu. Będziemy żyli na uboczu i w pokoju. Nie jest ważne, gdzie spędzimy resztę naszych dni. Nasze dzieci widziały waszych ojców pokonanych i pozbawionych ducha. Nasi wojownicy zostali zawstydzeni.
Po klęsce spędzają oni swoje dni próżniaczo zatruwając swoje ciała słodkimi potrawami i mocnymi trunkami.
To jest nieważne, gdzie spędzimy resztę naszych dni. I tak nie mamy ich już zbyt wiele. Jeszcze kilka godzin, kilka zim - nie będzie już więcej dziecka wielkich szczepów, które niegdyś żyły na tej Ziemi, a teraz przemykają przez lasy w małych grupkach. Dziecka, które ubolewałoby nad grobami swoich przodków. Dlaczego miałbym się smucić z powodu zmierzchu mojego ludu, przecież narody składają się z ludzi - niczego innego. A ludzie przychodzą i odchodzą jak fale na morzu. Biały Człowiek, którego Bóg razem z nim przechadza się i rozmawia, jak przyjaciel z przyjacielem, nie może ominąć przeznaczenia. A może jednak jesteśmy braćmi. Zobaczymy.
My wiemy to, co Biały Człowiek odkrył pewnego dnia - nasz Bóg jest jednym
i tym samym Bogiem. Może myślicie, że Go posiadacie, tak jak dążycie do zawładnięcia naszego kraju, ale to nie leży w waszej mocy. On jest Bogiem ludzi - tak samo Czerwonych jak i Białych. Ten kraj jest dla niego skarbem i ranić Ziemię znaczy gardzić Jej Stwórcą.
Także Biali przeminą, może wcześniej niż wszystkie inne plemiona. Postępujcie tak dalej, a wasze łóżko będzie tak zatrute, że pewnej nocy udusicie się w waszych odpadkach. Ale wy podczas swojego zachodu będziecie jasno promieniować od mocy Boga, który przwiódł was do tego kraju i nakazał wam zapanować nad tym krajem i Czerwonym Człowiekiem. To przeznaczenie jest dla nas zagadką: wszystkie bawoły zostały zarżnięte a wszystkie dzikie konie poskromione, wszystkie tajemnicze zakątki lasu ciężkie są od zapachu wielu ludzi i widok wzgórza jest zniszczony mówiącymi drutami.
Gdzie są gąszcze - zniknęły. Gdzie jest orzeł - odleciał. I co znaczą słowa pożegnania skierowane do szybkiego kucyka lub łowów ? - to jest koniec życia i początek przeżycia. Bóg dał wam władzę nad zwierzętami, lasami i Czerwonym Człowiekiem z pewnego szczególnego powodu , ale ten powód jest dla nas dużą zagadką. Może moglibyśmy to zrozumieć, gdybyśmy wiedzieli, o czym Biały Człowiek śni
i marzy, jakież to nadzieje rozbudza we własnych dzieciach podczas długich zimowych wieczorów, i jakie wizje rozpala on w swojej wyobraźni. Ale to my jesteśmy dzikimi ludzmi i marzenia oraz sny Białego Człowieka są dla nas nieznane. I ponieważ my ich nie znamy, będziemy iść własnymi oddzielnymi drogami. Ponieważ podstawowym prawem jakie przestrzegamy jest prawo każdego człowieka do takiego sposobu życia, jaki sam sobie wybierze i obojętne jest, jak różny jest on od swoich braci. Niewiele nas łączy. Nie mamy ze sobą wiele wspólnego.
Rozważymy waszą ofertę. Wyrazimy zgodę tylko wówczas, jeżeli rezerwat będzie zapewniony tak, jak nam to obiecaliście. Może tam będziemy mogli spędzić resztę naszych krótkich dni na nasz sposób.
Kiedy już ostatni Czerwony Człowiek z tej Ziemi będzie wyparty, a jego pamięć będzie tylko cieniem pewnej chmury nad prerią, to wciąż będzie jeszcze żywy duch moich praojców - nad tymi brzegami i w tych lasach. Ponieważ ojcowie moi kochają tą Ziemię, tak jak noworodek kocha bicie serca swojej matki. Jeśli sprzedamy wam nasz kraj, kochajcie go, tak jak my go kochamy, opiekujcie się nim, tak jak my się nim opiekujemy. Zachowajcie takie wspomnienia o tym kraju, jakim on jest w rzeczywistości, jeśli już nam go odbierzecie. I wszystkimi waszymi siłami, całym waszym duchem i sercem zachowajcie go dla waszych dzieci i kochajcie go, tak jak Bóg kocha nas wszystkich. Ponieważ jedno wiemy - mamy wspólnego Boga.
Ta Ziemia jest dla niego święta. Biały Człowiek nie może uniknąć jednego tylko, wspólnego przeznaczenia. Może jednak jesteśmy braćmi. Zobaczymy."


Choć wódz Seattle rzeczywiście przemawiał kiedyś w 1853, 1854 lub 1855 r. w związku z negocjacjami prowadzonymi w Port Elliott Treaty, gdzie w 1855 r. traktat z jego plemieniem zawarł gubernator Isaac Stevens. Wódz mówił w języku Duwamish i jego słowa na angielski tłumaczył dr Henry Smith. Nie sposób dziś stwierdzić jak wierne było jego tłumaczenie, ale przemowę wodza opublikowano pod tytułem 'The Indian's Night Promises to be Dark'. Można ją znaleźć w: W. C. Vanderwerth (red.), Indian Oratory; Famous Speeches by Noted Indian Chieftains, Norman, University of Oklahoma Press, 1971, ss. 118-22. Natomiast wódz nigdy nie spotkał się ani nie pisał do prezydenta Pierce.

Natomiast nam znane przesłanie zostało napisane ponad sto lat później przez Teda Perry na potrzeby filmu pt. "Home" wyprodukowanego przez Southern Baptist Convention w 1972 r. Perry użył autentycznej mowy jako inspiracji, ale swój tekst przypisał autentycznym postaciom i rzeczywistemu kontekstowi historycznemu. Mówił później: "Nie pamiętam dlaczego tak się stało. Wydaje mi się, że był to mój błąd; pisząc fikcyjną mowę, powinienem użyć fikcyjnego imienia". Być może nie spodziewał się takiej popularności swego tekstu. Obiegł on świat jako proroctwo ekologiczne wodza Seattle".
źródło : http://dzikiezycie.pl/archiwum/2000/pazd...-filmowego

https://www.facebook.com/sztukajednosci/
08.04.2019 13:23
Wpisy użytkownika Cytuj"





Kontakt  współpraca  Wersja bez grafiki  RSS