ostatnie wpisy ostatnio w galerii SZUKAJ



samotnie na wsi
Autor Wiadomość
Damik Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 71
Dołączył: 01.2013
Post: #31
RE: samotnie na wsi
Witam serdecznie:-)
Widzę, że to chyba jedyny wątek na forum, który żyje, ale wiadomo piszą głownie Panie!:-)) I bardzo dobrze:-) Czytam i ... zgadzam się z tym co piszecie.
Wszystko to prawda. I o tych sąsiadach też, tzn. że najlepiej, jak są dobrzy, mili, wyrozumiali i uczynni. Niestety prawdą jest też, że często tak nie jest. Prawdą jest też to, że często żyjąc w takich trochę zamkniętych enklawach, znając się dobrze między sobą, źle patrzą na obcych, jeszcze gorzej, jak ten obcy robi coś inaczej niż oni. Jak coś mu się uda lepiej niż im to od razu jest zazdrość i dobrze, jakby na tym się kończyło, a jak coś wyszło obcemu źle to jest ... radość "a nie mówiłem - nie da rady"! Znam to bardzo dobrze, choć niby tu mieszkam, gdzie mieszkam z przerwami całe życie, ale też tak mam, bo robię inaczej niż wszyscy i mimo lat nie należę do lokalnego klanu - po prostu nie jestem w ich typie. Trudno, nauczyłem się dawać radę. Oczywiście gdzie indziej może być inaczej, ale często słyszę, że jest podobnie. Nie piszę, aby przestraszyć Olę lub kogoś innego, ale żeby wiedzieli co może ich spotkać i być na to przygotowanym.
  Co do kasy i pracy ciągłej to szczera prawda.
  I wybaczcie jeszcze jedna uwaga. Czytam i widzę, że tu też już dotarła ta "choroba" - samotność. Prawda jest taka, że wieś jest raczej dla co najmniej dwojga ludzi (rodziny, pary). Tu od zawsze, od zarania dziejów było miejsce i praca dla dwóch osób, przeciwnej płci. Tak to zostało stworzone w Raju przez Boga i tego, żadne gendery i homo nie zmienią! Tak można się uprzeć i walczyć z tym samotnie, ale powiem brutalnie w efekcie i tak się przegra!:-(
W żadnej kulturze od pradziejów samotność w takim życiu nie miała szans! Dlatego był ścisły podział obowiązków, przypisane role wg możliwości fizycznych i tym samym psychicznych. I jakoś świat dotrwał do teraz. Niestety obecnie próbuje to się na siłę zmienić, przeszczepić w różne środowiska np. na wieś, ale to jest od razu skazane na porażkę:-( W jakimś krótkim czasie można tak żyć np. kobieta sama musi przygotować opał, sama wyremontować coś, sama uprawiać ziemię itp., albo facet sam prać, gotować, plewić, myć itp. Dobrze, jak to potrafią, ale na dłuższą metę to bez sensu i wykańczające.
Dawny podział ról to genialny wynalazek, sprawdzony przez tysiąclecia we wszystkich kulturach.
   Po latach dochodzenia do tego wiem, że dla samotnych lepiej jest w mieście w "zawieszonej klitce", a parom/rodzinom zdecydowanie na wsi. To tak ogólnie, bo np. dobrze sytuowany singiel, może mieć fanaberię i żyć przyjemnie i spokojnie na wsi, a rodzina w dużych apartamentach w mieście, ale to tylko dla nielicznych:-)
   Wiem, trochę zamieszałem, ale to też trzeba wiedzieć.
   Olu, nie, nie podejmuj jednak decyzji pochopnie! Stworzyłaś tu fajny wątek i pole do dyskusji. Widzę, że osoby tu się wypowiadające wiedzą co piszą i może na tej bazie przeanalizuj swoje wyobrażenia, możliwości aktualne i przyszłe. Co do psa, to fakt to dobry towarzysz, ale w momencie startu ogromne utrapienie i koszty. On też chce jeść i to czasem więcej niż np. kobieta:-) Poza tym on sobie sam nie zrobi ego jedzenia i nie zostanie sam w domu kilka dni, jak np. będziesz musiała wyjechać. Sam często pilnowałem psa znajomej, jak wyjeżdżała.
   Widzę, Olu Twoją determinację i gratuluję Ci tego, mimo wszystko tak trzymaj i jak napisałem zrób sobie plan, co i jak. Myślę, że dobrze jest wiedzieć w takim wypadku, jakie czekają nas wydatki, na ile starczy kasy, "jakby co", czy i na ile możemy się sami wyżywić itp. Warto realnie też ocenić swoje faktyczne umiejętności ogrodnicze, bo uprawy w doniczkach na oknie to jednak co innego niż uprawy w gruncie, czy polu.
To tyle straszenia na dziś:-))
Podejrzewam, że możesz mieć chaos, ale to tylko tak wygląda ze względu na wielość problemów na początku. Potem jest już prosto:-)
31.03.2014 01:15
Wpisy użytkownika Cytuj"
Olala Offline
Początkujący
**

Liczba postów: 42
Dołączył: 03.2014
Post: #32
RE: samotnie na wsi
To mówisz, że powinnam raczej znaleźć męża rolnika? :>
31.03.2014 01:31
Wpisy użytkownika Cytuj"
Damik Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 71
Dołączył: 01.2013
Post: #33
RE: samotnie na wsi
:-)))Wow, to tak wynika z mojej wypowiedzi, Olu?:-))
Hmm, a może i masz rację? Może tak powinnaś zrobić?:-)
31.03.2014 01:48
Wpisy użytkownika Cytuj"
Olala Offline
Początkujący
**

Liczba postów: 42
Dołączył: 03.2014
Post: #34
RE: samotnie na wsi
Hahahahaha :)
Prawdę mówiąc, nie wyobrażam sobie swojej przyszłości w mieście. Naprawdę dobrze, fizycznie i psychicznie, czuję się na wsi, w lesie, na polu, itp. Chcę żyć spokojnie, w zgodzie ze sobą i przyrodą, w rytmie pór roku, wśród życzliwych ludzi. I nie chcę żadnych "mimo wszystko", żadnych kompromisów, chcę tego wszystkiego, co tu wymieniłam. Życie ułożyło mi się tak, nie inaczej, jestem sama, więc sama muszę zawalczyć o te swoje marzenia. Przecież nie mogę być skazana na porażkę, tylko dlatego, że jestem samotnym mieszczuchem...
31.03.2014 02:01
Wpisy użytkownika Cytuj"
Damik Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 71
Dołączył: 01.2013
Post: #35
RE: samotnie na wsi
Olu wszystko można w życiu zmienić:-)
Nie wiem ile masz lat, ale zabrzmiało, jakby to był jego schyłek, a tak przecież nie jest:-)
Z Twoich wypowiedzi i marzeń, wynika, że jesteś bardzo mądrą dziewczyną i dasz radę w to nie wątpię. Będzie dobrze!:-)
I ten fascynujący zawód:-)
31.03.2014 02:31
Wpisy użytkownika Cytuj"
Wlada Niedostępny
Użytkownik
***

Liczba postów: 77
Dołączył: 03.2014
Post: #36
RE: samotnie na wsi
Podział obowiązków ze względu na płeć istniał od zawsze, nie była to ideologiczna fanaberia tylko system pracy wypracowany przez tysiąclecia dla zmaksymalizowania efektów. Kobieta może wykonywać obowiązki mężczyzny, sama nie raz przygotowywałam opał na zimę (robimy go od podstaw, ścinając żywe drzewa wiosną) czy pogłębiałam ręcznie naszą studnię (nie głębinowa:) wyręczając męża. Na dłuższą metę było to strasznie męczące i inne moje obowiązki na tym cierpiały, na codzień dom i ogrody(pożywienie) to moja domena. Więc Olu pewnie jakiś system pracy będzie potrzebny, żeby od rana nie padać od razu na ryjek, tylko cieszyć się swoim Domem i z przyjemnością pracować dla własnego dobra i tylko dla siebie. Spory pies jest czymś dobrym na wsi, da swą obecność i poczucie bezpieczeństwa a karmić go nie 
musisz czystym mięsem:)
31.03.2014 05:55
Wpisy użytkownika Cytuj"
Olala Offline
Początkujący
**

Liczba postów: 42
Dołączył: 03.2014
Post: #37
RE: samotnie na wsi
Ja rozumiem, naprawdę nie jestem wojującą feministką ;) Trudno, jak mus to mus, są jakieś portale randkowe dla rolników, poza remizą? :P

Pies owszem, jak tylko będę miała możliwość, to i nawet stado psów. W mieście wiem, że nie miałabym dla niego czasu i warunków. No i kwestia etyczna. Ja mięsa nie jem, ale rozumiem, że pies jako drapieżnik marchewką się nie wyżywi. Akceptuję prawa przyrody. Mogłabym w takiej sytuacji mieć jakieś zwierzątko dla niego (typu kura czy koza), ale ktoś musiałby być na tyle miły, by zechciał to mięso oporządzić. Mogę rąbać drewno, kopać studnie, siać, doić i karmić, ale zabić i wypatroszyć - nie potrafiłabym...
31.03.2014 12:13
Wpisy użytkownika Cytuj"
Amelia Offline
Początkujący
**

Liczba postów: 40
Dołączył: 03.2013
Post: #38
RE: samotnie na wsi
Ja również nauczyłam się wielu męskich czynności i staram się, co tylko się da robić sama, ale i tak są czynności, którym kobieta nie podoła... jak np. cięcie drewna piła spalinową... to już zdecydowanie nie dla mnie.
Niestety, nie podoła się wszystkiemu, człowiek ma tylko dwie ręce, a pracy w siedlisku, przynajmniej takim jak moje, jest ogrom, chyba że jest się posiadaczem niewielkiego domku z małym ogródkiem, to wtedy jest znacznie łatwiej.
Ja o tym wszystkim nie miałam najmniejszego pojęcia... a wiejskie życie wydawało mi się sielanką... jaką zapamiętałam z czasów dzieciństwa, z letnich pobytów u dziadków na wsi.

Dlatego też alternatywą dla partnera rolnika... może być idea wspólnego zamieszkania osób podobnie myślących, ja z chęcią pisałabym się na coś takiego... albo np.na wybudowanie na jednej ziemi dwóch domków... wówczas można by żyć osobno, a jednocześnie razem...

Wiem, że na zachodzie, np. w Niemczech,  taka idea jest bardzo popularna, a ludzie grupują się i zamieszkują razem, niektórzy nawet w mieście wynajmują wspólnie mieszkania.
31.03.2014 20:17
Wpisy użytkownika Cytuj"
aeeon Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 142
Dołączył: 03.2014
Post: #39
RE: samotnie na wsi
Pustelnicy tak często mieszkają, tzn. we wspólnocie, ale osobno w małych domkach.. W ten sposób mogą też rodziny żyć w większej wspólnocie, kilka domków na jakimś większym obszarze, wspólna praca, etc. NIe tak jak teraz, kazdy na "swoim", poodgradzany od innych.. A jesli ktoś rzeczywiście nie ma rodziny, to mógłby żyć tak czy inaczej z innymi np. jako mnich czy coś takiego lub po prostu z kimś z kim dzieli coś wspólnie, jakiś wspólny cel, których by ich połączył na całe życie..


Btw, przejeżdzałem pare dni temu przez małą fatrę na słowacji, w okolicy jednej miejscowości pełno kobiet sprzedawało owczy ser koło szosy, prawdopodobnie mężczyźni wypasali tam owce. Tak pomyslałem, że kobiety powinny mimo wszystko wykonywać lżejsze prace i skupić się na prowadzeniu domu, dzieciach, i ewentualnie właśnie handlu, etc. Tak było od zawsze i nie bez przyczyny, to nie jest tylko tradycja, ale taki jest porzadek natury, więc im bardziej żyjemy w zgodzie z nim tym natura nam sprzyja.

Btw, Amelia, gdzie masz tą swoją chatkę, w której części Polski?

Cytat:ja z chęcią pisałabym się na coś takiego
Tęsknisz za chłopem i tyle - co tu dużo gadać, natury nie oszukasz :P
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 31.03.2014 23:05 przez aeeon.)
31.03.2014 22:51
Wpisy użytkownika Cytuj"
Damik Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 71
Dołączył: 01.2013
Post: #40
RE: samotnie na wsi
Witam:-)
Wow, szacunek dla Pań, które tyle potrafią same z prac typowo męskich, jak np. pogłębianie studni. Jak pisałem to też dobre, bo nigdy nie wiadomo co w życiu będzie potrzebne, ale też cieszę się, ze zgadzacie się, że podział zajęć, ról jest ważny i istotny w tym relatywizującym wszystko świecie. To też tu ważne, bo jak powrót do naturalności i tego co zgodne z naturą to te kwestie też są ważne i istotne, bo dziś chory system próbuje ten ostatni i podstawowy bastion normalności zniszczyć tj. sprawy ról płci w świecie.

Tak, tak o prawda bardzo już zapomniana przez ostatnie lata - wzajemna współpraca, pomoc sobie. Przecież wszystkim nam zależy na szczęściu, dobru, a nie osiągniemy tego współzawodnicząc, rywalizując ze sobą w wyścigu szczurów, ale poprzez współpracę, czy to w partnerstwie, czy właśnie w dobrym, zgodnym sąsiedztwie.

Olu, hmm, ja nie wiem czy wybór rolnika do takiego życia to dobry kierunek, ale Twoja sprawa:-)
Myślę, tak jak napisała Amelia, że wspólnota, nawet małżeńska:-), ale dwóch osób myślących podobnie. Widzę co wyprawiają dzisiejsi rolnicy na polach i ze zwierzętami. Oszczędzę Ci szczegółów, bo jeszcze zrezygnujesz z mieszkania na wsi:-)
31.03.2014 23:12
Wpisy użytkownika Cytuj"
Olala Offline
Początkujący
**

Liczba postów: 42
Dołączył: 03.2014
Post: #41
RE: samotnie na wsi
Z tym rolnikiem to oczywiście żartowałam ;) Fakt jednak taki, że większość ludzi uważa (pewnie słusznie), że w pojedynkę się niewiele zdziała, a tym bardziej w pojedynczą babę ;) Ja jakoś zazwyczaj musiałam radzić sobie sama (tu miejsce na głębszą psychoanalizę) i wykonywałam sporo męskich prac. Daję radę ale zapewne nie na długo. Na temat popularnego aktualnie gender się nie wypowiem - co kto lubi, ja się do innych mieszać nie chcę, ani krytykować czy oceniać. Osobiście uważam, że jakiś podział powinien być, nie tyle ze względu na tradycję, co na fizyczne możliwości. To naturalne, u zwierząt jest tak samo, choć nie zawsze to samce pełnią te 'męskie' obowiązki... Grunt to partnerstwo i zgodne ustalenie obowiązków, można robić wszystko o ile wszystkim to odpowiada i nikt nie czuje się wykorzystywany.
I tu jest problem. Przynajmniej z mojego doświadczenia wynika, że niełatwo o wzajemność i współudział. Wystarczy pokazać, że się coś potrafi, by potem robić to niejako z założenia.
Problemem może być też wejście osoby pojedynczej we wspólnotę rodzin. Tak mi się wydaje. Bo siłą rzeczy zajmie ona zupełnie inną pozycję, inaczej będzie mogła się udzielać i pewnie też podświadomie całkiem będzie inaczej odbierana przez resztę.
Jak mniemam tu nie chodzi o, jak to Aeeon ujął, "tęsknotę za chłopem" ale o potrzebę dzielenia codzienności z kimś, kimkolwiek, w jakichkolwiek relacjach, czy sąsiedzkich, czy przyjacielskich, czy jeszcze bardziej zażyłych. Nie każdy może i chce zostać pustelnikiem ;) Nie każdy też ma ku temu psychiczne predyspozycje. Ogólnie człowiek, w swej podstawowej formie (czyli nie tuż przed oświeceniem) jest zwierzęciem stadnym. I szczerze mówiąc, jak obserwuję tworzenie się stada szczurzego, to gryzonie mają więcej rozumu niż ludzie, potrafią się lepiej zorganizować i pilnują porządku i reguł bez większych komplikacji, nawet jeśli znają się od niedawna. Ludzie to zawsze mają jakieś wąty i problemy ;)
01.04.2014 13:26
Wpisy użytkownika Cytuj"
Wlada Niedostępny
Użytkownik
***

Liczba postów: 77
Dołączył: 03.2014
Post: #42
RE: samotnie na wsi
Z tą wspólnotą to i tak różnie bywa:) my się nie zaliczamy do 'ichniej' wspólnoty mimo że i ja i mąż jesteśmy od urodzenia tutejsi:) Wiele czynników się na to składa, jest coś co komu nie pasuje. Dlatego uważam że rodzina jest tak ważna, mimo jakichś tam kryzysów zawsze wiem że mam na kim polegać i że nawet jak zachoruję to ktoś kury wypuści za mnie z kurnika:) Amelia ciekawie to ujęła, podoba mi się to, ale ja chyba bałabym się takiego układu.. Znów wracając do Indianki, co się stało gdy przyjęła do siebie dwie miejskie panie? Obsmarowały ją, jej dom, warunki życia na pół internetu... Są ludzie i ludziska.

Z innego punktu widzenia: Olu, jeśli trafisz w dobrą okolicę, często można ułożyć się jakoś z okolicznymi rolnikami. Mogą zaorać, pobronować za parę groszy lub jakąś wymianę ( redagowanie pism urzędowych, podań, doradztwo itp. są tu przydatne). U nas są też "bambry" oddające cieńsze gałęzie z przecinki za samo sprzątnięcie, a panowie 'spod sklepu' zawsze chętnie wezmą parę groszy na napitek za jakąs robotkę. Może da to się zorganizować choć trochę w ten sposób? 
Jednakże do każdego chłopa trzeba podchodzić z szacunkiem, bo co jak co, ale honor to podstawa na wsi.
Takie luźne pomysły moje, nuż Ci się coś przyda.
01.04.2014 15:03
Wpisy użytkownika Cytuj"
Olala Offline
Początkujący
**

Liczba postów: 42
Dołączył: 03.2014
Post: #43
RE: samotnie na wsi
Dziękuję :)
Pracowałam 3 lata na wykopaliskach archeo z miejscowymi. Bywało, że dowodziłam setką chłopa. Trochę dało mi to pojęcie o ludziach, jak z kim rozmawiać, jak postępować, kiedy na co przymknąć oko i puścić mimo uszu, kiedy czas na pracę a kiedy na żarty. Owszem, zdarzały się niemiłe sytuacje (bądź co bądź byłam im szefem), ktoś przyszedł pijany, ktoś spartolił pracę, ale myślę że udało mi się nawiązać z nimi dobre relacje, zresztą także podtrzymane później (w przypadku tych skomputeryzowanych).
Właśnie na coś takiego liczę, na życzliwość sąsiedzką, na wspólne odśnieżanie dróg, dzielenie się chlebem (głupi przykład, chleba nie jadam), wymianę dóbr i usług... No wierzę, że to jest możliwe, w tych czasach i w tym kraju. Musi być! :)
01.04.2014 15:37
Wpisy użytkownika Cytuj"
Wlada Niedostępny
Użytkownik
***

Liczba postów: 77
Dołączył: 03.2014
Post: #44
RE: samotnie na wsi
U nas to w miarę działa :) Tylko chłopom spod sklepu nie mów że chleba nie jadasz bo na twarz padną:) przez gluten nie jesz? Ja w tym roku z tego powody pszenicę płaskurkę na chleb uprawiam, poczytaj-polecam.

Co do żywności i upraw to na wsi duże znaczenie ma dla mnie też zbieractwo. Tzn jesienią objeżdzam rowerkiem wcześniej upatrzone zrujnowane siedliska penetrując stare sady wespół z dziką zwierzyną. Do tej pory jeszcze nikt nigdy nie miał do mnie za to pretensji (znam swoją okolicę i pytam wcześniej właścicieli działek) a prawdziwe cuda przywoże, od koszteli, kilogramów dzikiej róży, antonówek, gruszek bergamotek do pigw zbieranych po przymrozkach. Zdarzają się też perełki jak przedwojenne róże historyczne, nie do zdarcia, zdziczałe, pośród lasu. Mało kto teraz na wsi przerabia to co ma u siebie na podwórzu, dlatego tyle dobra się marnuje. A ja za to mam zawsze pełną spiżarnię:)

Taka szkoła zarządzania na pewno się przyda, kobieta na wsi o 'twardej' ręce, umiejąca sobie radzić, budzi szacunek a on jest bardzo ważny w kontaktach międzyludzkich.
01.04.2014 16:02
Wpisy użytkownika Cytuj"
aeeon Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 142
Dołączył: 03.2014
Post: #45
RE: samotnie na wsi
A znacie się na ziołach? Powiem, że z chęcią bym zajął się takim zbieractwem, bo często chodzę po lasach, tylko brakuje mi wiedzy na ten temat. Fajnie by było pójść z kimś kto by pokazał co i jak, ktoś z pasją, etc.
Oczywiście nie tylko zioła, ale generalnie różne rośliny jadalne i lecznicze, które rosną w stanie naturalnym, na łąkach, w lasach, etc. Przydała by się pewna praktyczna wiedza na ten temat, np. gdzie w ogóle zbierać pewne rzeczy.
W różnych kulturach jest tradycja ziołolecznictwa, oprócz tego tradycyjnego to jest jeszcze inna, np. zbiera się niektóre rośliny wg. okreslonych prawideł astrologicznych, faz księżyca, podobnie z produkcją takiego lekarstwa i jego aplikacją, etc.
Generalnie jest to fascynujące, aczkolwiek traktuje to jako taki poboczny temat, niemniej gdzieś tam głęboko ubolewam, że taka wiedza jest ukryta i potencjał natury niezbadany przez człowieka.. Tak jakbym znalazł się w świecie, który jest wielka tajemnicą i wszystko jest niezbadane, i nikt nie próbował zgłębiać tych tajemnic.. a samemu czowiekowi jest niezwykle trudno. Ech..

P.S. Jest tu ktoś z małopolski?
01.04.2014 16:31
Wpisy użytkownika Cytuj"
Olala Offline
Początkujący
**

Liczba postów: 42
Dołączył: 03.2014
Post: #46
RE: samotnie na wsi
Jestem witarianką - jem tylko to, co da się zjeść na surowo (tatara też nie jem ;) (dodatkową korzyścią jest to, że nie potrzebuję lodówki, zmywarki, zużywam mniej wody i detergentów, nie potrzebuję rzeszy garnków i innych przyborów, oszczędzam czas - choć nie to było powodem przejścia na taką dietę)
Myślę, że takie zbieractwo stanie się moim hobby, o ile oczywiście będą możliwości. Nie wiem, czy wszędzie, ale zazwyczaj ludzie na wsiach mają podejście, że lepiej coś oddać niż wyrzucić czy zmarnować, czy to kawałek deski czy niepotrzebne siano. Jak się widzi, jak rośliny rosną, ile czasu to trwa, ile pracy kosztuje skoszenie łąki, to zupełnie inaczej ceni się każdy przedmiot - nie to co w mieście, supermarkety pełne, kupione na promocji, czyli można wyrzucić i moje "ulubione" hasło: to tylko x zł kosztowało... BTW, czy ktoś się orientuje ile kosztuje i na ile niszczy środowisko wypracowanie 100 zł? Tak średnio, w dowolnej branży. Tak się ostatnio zastanawiałam w związku z wiatrakami domowymi. Przy takim niewielkim można podobno zaoszczędzić ok 100zł w skali roku. Koszt wiatraka to pi razy oko 1,5 tys. Pomijając to, że produkcja takiego sama w sobie nie jest ekologiczna, to zanim koszt się zwróci powstaną zapewne jeszcze lepsze i bardziej przyjazne. 100zł w skali roku to mniej więcej tyle energii, ile sami możemy zaoszczędzić wyłączając to, czego nie używamy i nie używając tego, czego nie potrzebujemy. Szukam w tym sensu, ale nie widzę - może ktoś mnie oświeci (sic!)
01.04.2014 16:43
Wpisy użytkownika Cytuj"
Wlada Niedostępny
Użytkownik
***

Liczba postów: 77
Dołączył: 03.2014
Post: #47
RE: samotnie na wsi
O nie, teraz to o kosmosie jak dla mnie piszesz:) My często nie zauważamy że nie ma prądu, chyba że trzeba zapalić światło lub jak dziś, często muszę się internetyzować;) Rozumiem że w mieście jest inaczej, wszystko jest na prąd i ten temat jest ważniejszy.. My mamy zmiar zainstalować panele słoneczne (?) i to powinno w pełni lub w większej części zaspokoić nasze zapotrzebowanie na elektryczność. Może ktoś mądrzejszy się wypowie na ten temat.
To surowa dieta. Jakoś nie widzę siebie zasuwającej w polu tylko po sałatce.. Ciężka praca potrzebuje jednak kalorii chyba. 
Co do ziół to uczę się ich całe swoje życie, mam ich pełno w ogrodzie a i dzikich używam. To nauka na lata.
01.04.2014 17:15
Wpisy użytkownika Cytuj"
aeeon Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 142
Dołączył: 03.2014
Post: #48
RE: samotnie na wsi
Ja jem wszystko co dają, chociaż surowego miesa bym nigdy nie zjadł.

Myslałem kiedyś o takiej szkole marzeń, to właśnie powinni uczyć takich rzeczy praktycznych, nie takiej suchej wiedzy, która się do niczego nie przydaje, a tego jak zrobić użytek z tego bogactwa natury, jak zrobić użytek z własnego umysłu, z własnego ciała, etc. jak rozwijać te zasoby które każdy z nas ma.
Czyli taka edukacja powinna dać człowiekowi bazę dzięki której człowiek samodzielnie potrafiłby eksplorować świat, zasoby zewnętrzne i wewnętrzne.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.04.2014 17:37 przez aeeon.)
01.04.2014 17:30
Wpisy użytkownika Cytuj"
Olala Offline
Początkujący
**

Liczba postów: 42
Dołączył: 03.2014
Post: #49
RE: samotnie na wsi
Hahaha, surowa dieta jest świetna :) I to jest mit, że do pracy potrzeba kalorii i mięsa. Surowe warzywa i owoce łatwiej się trawią, organizm jest oczyszczony, nie ma złogów białkowych, nie jest zatruty toksynami, choruje się łagodniej albo wcale i ma się ogrom energii (i nie ma czegoś takiego jak senność po posiłku ;) Trzeba tylko dobrze zbilansować, ale to jak każdą dietę. Oczywiście nie namawiam, każdy jest inny i potrzebuje czegoś innego, ważne żeby dobrze czuć się z tym, co się je :)

Na ziołach się nie znam, ale w najbliższym czasie biorę ten temat na warsztat :)
Tymczasem znalazłam coś takiego, może znacie, a może nie i kogoś zainspiruje:
http://www.luczaj.com/ksiazki.htm
01.04.2014 17:44
Wpisy użytkownika Cytuj"
aeeon Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 142
Dołączył: 03.2014
Post: #50
RE: samotnie na wsi
Znalazłem tutaj: http://chomikuj.pl/DoctorB/Ksi*c4*85*c5*...c5*81uczaj

Tylko teraz trzeba być ostroznym, żeby nie skończyć jak Chris McCandles :P

Kurcze, otworzyłem tą książkę i trafiłem akurat na arcydziegięl, wpisałem w wikipedię, żeby zobaczyć jak to wygląda i musże powiedzieć, że widziałem w górach często tą roślinę, nawet mam fotkę zrobioną:
[Obrazek: P1010218.jpg]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.04.2014 21:19 przez aeeon.)
01.04.2014 21:10
Wpisy użytkownika Cytuj"
Amelia Offline
Początkujący
**

Liczba postów: 40
Dołączył: 03.2013
Post: #51
RE: samotnie na wsi
Aeeon, piszesz, ze szukam po prostu chłopa...

Myślę, że nie, gdyby tak było, już dawno pewnie jakiegoś bym znalazła, wierz mi to nie aż takie trudne...
Już wtedy, gdy dałam na tutejsze forum ogłoszenie, że szukam chetnych do wspólnego zamieszkania,odezwalo się kilku osobników płci meskiej, gotowych przyjechać i wspólnie zamieszkać, były tez chyba dwie pary i jakaś jedna kobieta. Panom poodmawiałam, nawet ich nie widząc, pozostałe osoby,które gotowa byłam przyjąc, niestety nie dojechały.
Jestem więc raczej materiałem na... starą hippiskę, żyjąca we wspólnocie z kotami i psami... i do końca tyrającą na tej swojej ukochanej ziemi!

Tak właśnie sobie pomyślałam, żkrwi e i mnie i Indiance jest tak trudno i że my obie tak strasznie kochamy tę naszą ziemię, gotowe do ostatniej kropli na niej tyrać... i o nią walczyć, ale o ile byłoby nam łatwiej, gdybyśmy tak połączyły nasze siły?!

Jakoś bardziej przemawia do mnie wspólnota kobiet, dzieci, starców i etc... choć w zyciu nigdy nic nie wiadomo i nigdy nie należy mówić "nigdy", a ono zwykle pisze swój własny scenariusz.

A co do wiejskich rolników... to naprawde nie polecam, bo obecni rolnicy, to juz raczej namiastki tamtych i dość groteskowe postacie. A ich ulubionym miejscem to budka z piwem. Najbardziej zachwycającym dla mnie  rolnikiem, którego spotkałam był... 92 letni były własciciel mojego siedliska, prawdziwy rolnik i gospodarz, zacny człowiek i może to drugie nawet ważniejsze od pierwszego.
Teraz tak  rzadko spotkać moźna... zacnych ludzi.

Łuczaja czytuję i odkąd zamieszkałam na wsi, stałam się zapaloną zbieraczką ziół.
Moimi ulubionymi to pokrzywa, której u siebie mam pod dostatkiem, jako ze mój ogród w przewadze dzikim jest, potem mlecz...  oczywiście mięta, która u mnie rozprzestrzenia się niesamowicie.. latem zbieram, suszę aby zimą mieć rozgrzewające herbatki... bo tych ze sklepu już od dawną nie pijam.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.04.2014 21:38 przez Amelia.)
01.04.2014 21:26
Wpisy użytkownika Cytuj"
aeeon Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 142
Dołączył: 03.2014
Post: #52
RE: samotnie na wsi
No wiesz, nie wątpię, że nietrudne, tylko pytanie czy ten ktoś będzie tym, czego rzeczywiście pragniesz w głębi serca.
Pomyslałem po prostu, że to bardziej mężczyzna jest materiałem na samotnika czy pustelnika niż kobieta, która zawsze jest zawsze bardziej związana z rodziną, domem, etc.To mężczyzna zwykle podróżował, wyjeżdzał, polował, walczył, a kobieta zostawała w domu.

Cytat:Jakoś bardziej przemawia do mnie wspólnota kobiet, dzieci, starców i etc...
Tak mi się wydaje, że pełny potencjał kobiecości uaktywnia się kiedy jest ta przeciwwaga mężczyzny i odwrotnie. :P
01.04.2014 22:07
Wpisy użytkownika Cytuj"
Olala Offline
Początkujący
**

Liczba postów: 42
Dołączył: 03.2014
Post: #53
RE: samotnie na wsi
Amelia, czemu poodmawiałaś panom? Ja całe życie obracałam się raczej w męskim towarzystwie, kobiety mnie jakoś drażnią... A laski w terenie to już szczególnie (się pobrudzi, wrzasku narobi bo robaczek, paznokieć złamany to już tragedia na kilka dni, nie umie łopaty złapać, itd). To tylko moje prywatne obserwacje, możliwe, że jest gdzieś świat kobiet, które też lubią grzebać w ziemi i wbijać gwoździe ;)
No i biorąc pod uwagę to wszystko, co tu napisaliśmy, to panowie byliby lepszymi pomocnikami. Stąd moja ciekawość, mam nadzieję nie granicząca ze wścibstwem :)
02.04.2014 11:41
Wpisy użytkownika Cytuj"
aeeon Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 142
Dołączył: 03.2014
Post: #54
RE: samotnie na wsi
Bo kobiety są do innych celów przeznaczone, nie do łopaty i wbijania gwożdzi.. - takie moje prywatne zdanie.
Oczywiście też nie można przesadzać w drugą stronę..
Nie podoba mi się natomiast takie przesadne niańczenie, np. jak matka przesadnie troszczy się o dziecko i projektuje na niego swoje lęki, zamiast pozwolić mu być kreatywnym, odważnym, poznawać samodzielnie świat, to dziecko później wyrasta na bojące się wszystkiego, bo tu się przeziębi, tam go coś spotka niedobrego, tu nie rady, etc. - tu akurat chyba męska ręka się przydaje, aczkolwiek przesadna surowość, dyscyplina czy rzucanie kogoś na głęboką wodę też muszą być zbalansowane, nie można w żadną stronę przesadzać.
Aczkolwiek nie tylko matki tak mają, ojcowie też..
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.04.2014 12:34 przez aeeon.)
02.04.2014 12:24
Wpisy użytkownika Cytuj"
Olala Offline
Początkujący
**

Liczba postów: 42
Dołączył: 03.2014
Post: #55
RE: samotnie na wsi
Do innych celów... jakich, proszę ja Ciebie? Buraków nie obierze - bo ręce się zabrudzą, garów nie umyje - bo zniszczy lakier na paznokciach, ziemniaków nie wykopie - bo się pobrudzi, pieluchy nie przewinie - bo śmierdzi. Nie przeginajmy, także te "kobiece" zajęcia wymagają pewnej siły i pracy niekoniecznie pachnącej i delikatnej. Ja akurat mówiłam o koleżankach z archeo, które dobrowolnie decydując się na taką pracę (także na łopacie) strzelały fochy, bo są "stworzone do innych celów". I to mnie denerwuje, bo niektóre po prostu z zasady czegoś nie zrobią, bo nie. Mówią, że jestem babochłop, bo nie jest dla mnie problemem samodzielnie rozbić namiot czy wbić kilka gwoździ. Idąc tą drogą to mężczyźni nie powinni nigdy gotować czy zajmować się dziećmi, bo to kobiece zajęcia. Jedną z moich życiowych dewiz są słowa Szczypiorskiego "człowiek nie wybiera sytuacji ale musi jej sprostać", więc jak trzeba coś zrobić to to robię i nie zastanawiam się, czy to kobiece czy nie ;)
02.04.2014 14:13
Wpisy użytkownika Cytuj"
aeeon Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 142
Dołączył: 03.2014
Post: #56
RE: samotnie na wsi
Spoko, tu nie o to chodzi, że nie możesz gwoździa wbić kiedy sytuacja tego wymaga - ja takie rzeczy pochwalam, tylko, żeby kobiety nie upodabniały się do mężczyzny, tak by były między nimi wyraźne różnice. Oczywiście kobieta, która żyje samotnie będzie musiała w większym stopniu te cechy wykazać niż kobieta, która ma meżczyznę obok siebie - więc nie są to jakieś absolutne reguły, niemniej jednak są dość oczywiste wkomponowane w porządek świata, np. to, że męzczyzn pociągają kobiety i odwrotnie wynika własnie z tych różnic między nami, prawda? I te różnice nie są tylko cielesne, ale przejawiaja się również w innych aspektach: w ubiorze, zachowaniu czy właśnie obowiązkach.
Imho, dawniej te różnice były wyraźniejsze, choćby w ubiorze, stylu wypowiadania się, np. kobieta była bardziej skromna, etc. W niektórych kulturach jeszcze tak pozostało, ale większość uznaje taki styl za 'zacofany', etc.
Dzisiejsza kultura jest po prostu totalnie zepsuta i większośc ludzi ulega temu zbiorowemu ogłupieniu odchodząc od wszystkich zasad jakie panowały dawniej.

Cytat:Do innych celów... jakich, proszę ja Ciebie?
Jako kobieta: dla domu, dzieci, dla swojego męża, etc.
02.04.2014 15:24
Wpisy użytkownika Cytuj"
Olala Offline
Początkujący
**

Liczba postów: 42
Dołączył: 03.2014
Post: #57
RE: samotnie na wsi
A to zależy, o jakich kulturach mówimy. Bo w różnych tradycjach inaczej wyglądał podział obowiązków. Jest też taka teoria, że dopóki jakaś czynność odnosi się do domu, to zajmuje się tym kobieta. Np początkowo garnki lepiły kobiety, tak samo jeśli chodzi o zajmowanie się warzywami czy zbożem na domowe potrzeby. W chwili gdy dany towar stawał się przedmiotem handlu, przejmowali go mężczyźni. A jeszcze dawniej, gdy wszyscy mężowie szli na łowy albo wyprawy wojenne, to kobiety musiały zajmować się całym gospodarstwem i dzieciarnią na dodatek. Nie mówiąc już o tym, jaką rolę spełniały kobiety w polityce kierując nieświadomymi niczego mężczyznami ;)
A np w kulturze żydowskiej, gdzie mąż oddawał się studiowaniu Tory, to kobieta musiała zajmować się całym domem i jego utrzymaniem.
Tak zatem podział ról moim zdaniem bardziej powinien wynikać z kompromisu i partnerskiego układu, niż z jakieś odgórnej tradycji, która w końcu też jest wytworem ludzkim, a nie naturalnym.  Bo w sumie nie ma jakiegoś ewolucyjnego dostosowania się płci do zadań (no może poza rodzeniem dzieci). Gdyby tak było, to wszyscy mężczyźni byliby wysocy i potężnie zbudowani, a wiadomo, że tak nie jest ;)
Jeśli zaś chodzi o związki... no cóż, żeby podtrzymać gatunek to owszem, muszą być pary hetero. Ale zdaje się dla ludzkości nie to stało się czynnikiem nadrzędnym w ewolucji. Związki homo tak samo są wpisane w historię ludzkości i niekiedy były nawet cenione wyżej niż hetero. Gdyby człowiek był jedynie "workiem na mięso" i koncentrował się wyłącznie na przeżyciu, przekazaniu genów i dostosowaniu się do środowiska, to byśmy tu teraz nawet nie rozważali na takie czy jakiekolwiek inne tematy ;)
A z innej strony jeszcze patrząc... jeśli mężczyźni mieliby być nieczułymi wojami, drwalami czy łowcami pożywienia, to dlaczego zaczęli zajmować się filozofią, religią, medycyną? Biorąc pod uwagę te niby naturalne predyspozycje, powinny się tym zajmować wyłącznie kobiety.

Dobra, poniosło mnie ;) Oczywiście, że wolę, żeby to chłop wbijał gwoździe i wyrzucał śmieci. Ale nie dlatego, że tak nakazują "zwyczaje ojców", tylko dlatego, że chce w taki sposób uczestniczyć w funkcjonowaniu gospodarstwa domowego.
02.04.2014 16:11
Wpisy użytkownika Cytuj"
aeeon Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 142
Dołączył: 03.2014
Post: #58
RE: samotnie na wsi
Cytat: jeśli mężczyźni mieliby być nieczułymi wojami, drwalami czy łowcami pożywienia, to dlaczego zaczęli zajmować się filozofią, religią, medycyną?
Ja tego nie napisałęm, że drwalami i nieczułymi wojami - pisałem o balansie i potrzebie zrównoważenia tych cech, jak np. męstwo ,agresja - i tu jest w tym rola kobiecości, jej łagodności ,delikatności, etc. Natomiast trudno zignorowac fizyczny aspekt, że mężczyzna jest silniejszy po prostu i bardziej nadaje się do pewnych prac niż kobieta. To co mówię nie odnosi się do fizyczności jedynie, lecz funkcjonuje na wielu poziomach. Poza tym czemu woj ma być nieczuły? Czemu drwal nie może zajmowac się duchowością? Czytałaś Bhagawad-gitę i historię Arjuny?

Każdy człowiek psychologicznie i duchowo ma w sobie aspekt "kobiecy" i "męski" i m.in. rolą kobiety jest by ten kobiecy aspekt w mężczyźnie odpowiednio się rozwinął, przykładowo przejawia się to w akcie seksuanym, gdzie kobieta potrzebuje delikatności, czułości i mężczyzna musi jakby do niej się dostosowac, żeby wszystko było harmonijne, nie może być brutalny, gwałtowny i zaspokoić tylko swoje potrzeby, etc. Kobieta potrzebuje dłuższego przygotowania i jej potencjał rośnie wtedy, mężczyzna jest gotowy dość szybko i jego rolą jest by rozszerzyć to pragnienie kobiety, jej potencjał przyjęcia. To są głębokie kwestie - tak czy inaczej z tego można szukać analogii w innych aspektach, na innych płaszczyznach.

Czemu zaczeli zajmować sie filozofią, nauką czy religią? Bo mezczyzna jest bardziej naturalnie skierowany ku tym rzeczom, dokładnie to ku Bogu, ku duchowości. oczywiście są różne dusze, na różnym poziomie rozwoju, więc różnie to się objawia. Kobieta jest bardziej "przy ziemii", dlatego dom, rodzina to jej naturalne środowisko.Mężczyzna jest naturalne bardziej oderwany, bardziej ku abstrakcji, dlatego nauka, filozofia, duchowość są domenami mężczyzn.

Cytat:A np w kulturze żydowskiej, gdzie mąż oddawał się studiowaniu Tory, to kobieta musiała zajmować się całym domem i jego utrzymaniem.
Bo właśnie rolą kobiety jest to by mężczyzna mógł się skierować ku duchowości, dlatego tak było w kulturze żydowskiej, prawdopodobnie też w muzułmańskiej. W jednej i drugiej jest prawo określające, że np. kobieta powinna być skromna, powinna mieć zakryte włosy przed obcymi meżczyznami, i tylko dla męża powinna odłsłonić pełnie swojej kobiecości, etc. Dzisiaj każdy na to patrzy i sobie myśli : "co za zacofanie i prymitywizm", ale nie są to jego własne mysli.


Cytat:Tak zatem podział ról moim zdaniem bardziej powinien wynikać z kompromisu i partnerskiego układu, niż z jakieś odgórnej tradycji, która w końcu też jest wytworem ludzkim, a nie naturalnym.
Pewne rzeczy są elastyczne, bo różni są ludzie i ich potrzeby w danym czasie, ale są pewne uniwersalne reguły, które nie wynikają z tradycji, nie są wytworem ludzkim, a są prawidłami natury i jak człowiek od nich odchodzi to zaburza tą harmonię i porządek. To było znane od zawsze, to nie jest tradycja, tylko wzorzec stworzenia, który jest odzwierciedlony nie tylko na materialnej płaszczyźnie, ale również duchowej. Ale raczej jest to głęboki temat, żeby to wszystko poruszać tutaj, trzeba mieć większą wiedzę niż ja, żeby być wystarczająco precyzyjnym, wskazuje tylko na podstawowe kwestie, z którymi się spotyka każdy. Tak czy inaczej w podstawowym aspekcie można tego szukać w tych tradycjach, które w jakimś stopniu przetrwały zachodni materializm.

Btw, polecam tą książkę w tym temacie: http://www.amazon.com/dp/0061668354/ref=..._ti_sims_1
mam ją w pdf jakby ktoś chciał
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.04.2014 17:29 przez aeeon.)
02.04.2014 17:16
Wpisy użytkownika Cytuj"
Olala Offline
Początkujący
**

Liczba postów: 42
Dołączył: 03.2014
Post: #59
RE: samotnie na wsi
Jest w tym dużo prawdy. Ale jak dla mnie to wciąż trochę generalizowanie, tak samo jak mój przykład z nieczułym drwalem. Nasuwa się w takiej sytuacji pytanie: jeśli wszyscy mamy w sobie pierwiastki żeńskie i męskie, to od czego zależy to, które w nas dominują, od wychowania czy wrodzonej przewagi któregoś z nich?
02.04.2014 17:49
Wpisy użytkownika Cytuj"
Wlada Niedostępny
Użytkownik
***

Liczba postów: 77
Dołączył: 03.2014
Post: #60
RE: samotnie na wsi
O masz, znów kosmos:)
Jak dla mnie to szukanie w tym wszystkim na siłę nadrzędności, filozofii czy czegos innego.. To po prostu życie, coś wynikające z codzienności, naszego życia, tego jak żyjemy. Wstając rano o 4:00 tylko po to by wyprawić męża do wyjazdu o 6:00 nie myśle o filozofii, roli przodków czy coś, tylko o tym, że mi łatwiej jest wstać, rozpalić w kuchni i przygotować wszystko. On tak samo bierze się za naprawianie drzwi od kurnika czy oranie pola. Nie myślimy o słuszności tego, tylko wykonujemy prace tak by wyszło jak najefektywniej. Dla nas proste życie polega na życiu, pracy i cieszeniu się tym a nie wyszukiwaniu megafilozofii w tym wszystkim. Te różne doktryny, przymusowo określane style życia-"jak jesteś taka, to żyjesz tak" to właśnie więzienie. Żyjmy, nie szukajmy nazw.
Co do podziału obowiązków to mit że kobiety wykonując zajęcia związane z domem i gospodarstwem wykonują mozolne ale niezbyt ciężkie prace. Praca w polu, by zebrać jakieś plony to przyjemna ale jednak harówka. Przygotowywanie opału na zimę, zajmowanie się zwierzętami, i wiele innych najróżniejszych rzeczy wymaga siły fizycznej. A sprzątanie czy codzienne stanie przy garach to tylko mały przerywnik:)
Oczywiście, to tylko mój punkt widzenia. Kazdy żyje jak chce ale moje życie bardzo mi odpowiada:)
02.04.2014 18:36
Wpisy użytkownika Cytuj"





Kontakt  współpraca  Wersja bez grafiki  RSS