ostatnie wpisy ostatnio w galerii SZUKAJ



UCIEC Z MATRIXA
Autor Wiadomość
Pawel Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 72
Dołączył: 02.2012
Udostępnione galerie: 2
Post: #1
UCIEC Z MATRIXA
Uciec z Matrixa - zbudować Arkę – trzy kroki jakie należy podjąć.

Jeżeli ktoś rozumie już, że coś jest nie tak, to następnym nasuwającym się krokiem jest realizacja czegoś, co zmieni ten stan rzeczy.

Nie jest to wcale takie proste. A jednak przejście do konkretnych działań jako naturalna konsekwencja takiej konstatacji, ma podstawowe znaczenie. Bez nich nasza pierwotna idea stopniowo wyblaknie i stanie się jałowa.

Sposobem na rozwinięcie naszej świadomości i gotowości do działania jest jednoczenie się lub przynależność do grupy jednostek, które podzielają nasz pogląd na to, jak powinno wyglądać codzienne życie. Życie takie by zaspokajało zarówno nasze twórcze aspiracje jak i praktyczne potrzeby. Jeżeli nie możemy tego zrobić, to nie możemy być w pełni ludźmi. A nie być w pełni człowiekiem oznacza, że nigdy nie dane nam będzie poczucie samospełnienia.

Pojawia się od razu pytanie; w jaki sposób znaleźć takie pokrewne dusze. Odpowiedź brzmi: albo już je znasz albo potrafisz intuicyjnie rozpoznać tych, którzy nadają na tych samych falach. I nie zapominajmy: jeżeli prosimy o coś czego naprawdę chcemy, to możemy liczyć na interwencję sił wyższych, które w takiej sytuacji na pewno przyjdą nam z pomocą.

Następnym pytaniem jest: Czy dam radę?

Każdy może dać radę. Jednak zależy to od siły emocji i stopnia niezgody na dalszą, dysfunkcjonalną egzystencję w ramach Matrixa. To w tym momencie nie da się dalej iść na kompromis pomiędzy świadomością i przebudzeniem dotyczącym tego, że coś jest nie tak, a dalszym życiem tak jakby wszystko było w porządku.

Tak naprawdę dobrze wiemy, że niemal każde działanie, jakie podejmujemy, oznacza wspieranie sposobu życia, w który już nie wierzymy, a także współudział w nasilającej się szybko zagładzie Ziemi. Czy w takiej sytuacji mamy jakikolwiek wybór?

Najtrudniejszy jest trzeci krok. Zawiera on w sobie bardzo praktyczne przemyślenia dotyczące kształtu naszej przyszłości. Oznacza głębokie wejrzenie w to, jak bardzo toksyczne jest życie w Matrixie.

Wszyscy mamy tendencję do pozwalania sobie na uleganie złudzeniom, że niektóre sprawy nadal są w porządku. To znaczy niektórzy mogą sobie pozwolić na zakup zdrowej żywności z certyfikatem ekologicznym, zażywać naturalne lekarstwa lepszej jakości, wybrać program telewizyjny jaki chcą oglądać, pójść na wycieczkę w ładnym miejscu, pobawić się Ipodem, zrelaksować się w barze, pogadać przez komórkę ze starymi kumplami.

Jeżeli nasza sytuacja finansowa pozwala nam na robienie tego wszystkiego, to znaczy, że nadal mamy pracę, żyjemy na obszarze zurbanizowanym, mamy samochód, być może partnera, dzieci, dom. To wszystko nazywa się naszą sferą komfortu. Dopiero wtedy gdy nadal w niej przebywając, czujemy się na tyle nieswojo, że nie możemy tego dłużej znieść, pojawia się przed nami potrzeba dokonania trzeciego kroku.

Uznanie, że podstawy naszej obecnej strefy komfortu nie mogą trwać jest kluczem do zrobienia kolejnego ruchu. Tak naprawdę już to wiemy, ale nie jesteśmy do końca przekonani lub myślimy, że nasz obecny kompromis da się utrzymać przez kolejny rok lub dwa.

Ciężki przypadek, ale poza tą strefą obręcz nieuchronnie się zaciska. Swobody i prawa obywatelskie znikają. Organizuje się kolejne prowokacje pod fałszywymi flagami. Zapach prochu unosi się w powietrzu. Państwo policyjne jest u bram.

Żadne działanie nie powinno być oparte jedynie na strachu, jednak strach ma swoją rolę w motywowaniu nas do działania.

Trzeci krok jaki musimy zrobić wymaga silnej wewnętrznej motywacji, ponieważ oznacza pewną obietnicę i wyzwanie. Nowy horyzont, otarcie się o coś nieznanego. Trzeba chcieć zmierzyć się z tym wyzwaniem, stanąć twarzą w twarz z nieznanym.

Jeżeli taki stan zbiegnie się z narastającą świadomością, że Matrix to złowieszcza sieć mająca na celu wyrafinowaną kontrolę umysłu, która czerpie swoją siłę do dalszego istnienia z naszego bezwolnego poddaństwa, wtedy jesteśmy w posiadaniu wszystkiego, co konieczne aby się z niego wyrwać, o ile nie jest jeszcze za późno.

Tylko dokąd?

Oto jest pytanie, które przy trzecim kroku staje przed nami jak blokada na drodze. Kolejny raz okaże się, że coś, jakiś wewnętrzny głos, znak, intuicja już podsuwały nam odpowiedź. Jeżeli nie, to zacznijmy szukać, dopóki jeszcze działa internet.

A teraz niespodzianka: jeżeli pragniemy przejąć kontrolę nad własnym losem, zamiast być wodzonym za nos przez wampiryczne siły, które obecnie rządzą planetą, musimy zniżyć się bardzo blisko do ziemi, tak nisko aby być niewidocznym dla fal radaru, gdyby tam były.

Musimy (przynajmniej w części) produkować własną żywność, własną energię i mieć własne schronienie. Musimy odnaleźć w sobie wystarczająco wiele pokory, aby uczyć się prostej sztuki przetrwania. Tej samej, którą praktykowano przez wieki w rodzinach drobnych rolników na całym świecie.

Ich mądrość to nasz kapitał. To najcenniejsze dobro jakie posiadamy, o ile mamy stać się wolni. Wolni i wystarczająco niezależni żeby chronić swój fundament, dbać o niego i bronić go, gdy zrobi się gorąco. Budować arkę oporu wraz z towarzyszami walki. To jest trzeci krok jaki musimy zrobić.

Nie rozmyślajmy zbyt długo nad jego wykonaniem. Spytajmy sami siebie już teraz co czujemy gdy czytamy te słowa. Czy dotykają one jakiejś struny gdzieś w naszym wnętrzu? Czy jakaś zapomniana część naszej duszy nie tęskni do bliskiego kontaktu z matką ziemią? Nie chce poczuć jak grudki ziemi delikatnie przesypują się między palcami? Nie chce poczuć wiatru owiewającego twarz? Czuć każdego dnia zapach natury – słodki i ostry jednocześnie?

Jeżeli nie wywołuje to w nas lekkiego dreszczu, a jedynie lęk, może nawet obrzydzenie, to prawdopodobnie są nikłe szanse na stanie się częścią zmian, o których wiemy, że są konieczne.
Rozumowo już ogarniamy to, że konsumpcyjny wzorzec życia na którym opiera się nasza miejska egzystencja dewastuje planetę –nasze fizyczne i mentalne zdrowie. Jesteśmy podłączeni do głównego nurtu, a zegar pokazuje już pięć po dwunastej.

Jakiekolwiek dawki psychoterapii, fizjoterapii, hipnoterapii, aromaterapii, terapii kolorami, naturopatii, jogi, medytacji i doradztwa duchowego nie są w stanie nam pomóc o ile my sami nie pomożemy sobie i nie wysiądziemy ze zmierzającego na spotkanie z góra lodową Titanica.

Nie jest przeznaczeniem nas wszystkich zostać rolnikami. Nie wszyscy zostaniemy budowniczymi domów czy rzemieślnikami. Nie wszyscy będziemy prowadzić proste życie na wsi. Jednak wszyscy potrzebujemy odnaleźć swoje miejsce w takiej wspólnocie. Nie w roli pasożyta czy głupka, ale uczestnika, który wspiera i towarzyszy tym, dzięki pracy których możemy jeść, pić i mieć schronienie każdego kolejnego dnia i na resztę życia.

Nie ma co obawiać się ciężkiej pracy. Pot zraszający czoło jest częścią każdego celowego działania. Jednak dzielone z innymi brzemię staje się lżejsze, zawiązują się głębsze przyjaźnie, razem świętuje się kolejne osiągnięcia. Życie staje się bogatsze. Krew krąży bardziej swobodnie, sen jest głębszy.

Nie wyobrażajmy sobie, że jakaś potężna nowa technologia rozwiąże wszystkie problemy. Jakaś nuklearna super fuzja dostarczy wszystkim ludziom na świecie niewyczerpanych źródeł energii. To jest wielkie kłamstwo Matrixa, do którego ciągle jest podłączona Twoja wtyczka.

Nie wierzmy, że wkrótce jedzenie będzie powstawać z powietrza w wielkich kiełkownicach laboratoriów nanotechnologii, że będą one produkować genetycznie modyfikowaną kapustę, a kurze udka będą wyskakiwać z linii produkcyjnej prosto na opatentowany plastikowy talerz. Za dzienną porcje tej karmy będziemy nadal musieli płacić „oświeconym” właścicielom laboratoriów.

Trzeba porzucić swoje lenistwo i marzenia o łatwych drogach wyjścia. Nie ma takich. Nasze iluzje to nic więcej niż holograficzne schematy myślowe spreparowane przez płatnych pracowników policji myśli. Iluzje produkowane po to, by utrzymać nas w stanie zniewolenia wobec „systemu”. Systemu, którego przetrwanie zależy tylko od tego, jak długo my będziemy dostarczać mu paliwa. Trzeba z niego wyjść natychmiast i z powrotem zabrać swoją energię.

Nie musimy współuczestniczyć w procesie naszej własnej destrukcji, zamiast tego lepiej rozpocząć budowę nowych arek. Arek, które spuścimy na wody, w których szczera empatia i współpraca z towarzyszami podróży stanie się czymś realnym.

Tutaj pracując wspólnie przy uprawie pól czy też w lasach, nad rzekami, w górach i na równinach na nowo będzie mogła odżyć autentyczna sztuka, rzemiosło, muzyka, taniec. Kierowane i inspirowane przez wyższą prawdę i pogłębioną świadomość, uwolnione od natarczywych pułapek jakie zastawia na nie komercja ze swoimi totemami dla zagubionej i pogrążonej w letargu ludzkości.

Trzeba wziąć topór i zabrać się do dzieła, bo to drzewo jest spróchniałe do samego rdzenia. Nie pozwólmy by stało dłużej na drodze naszego przeznaczenia.

Julian Rose

Julian Rose jest rolnikiem ekologicznym i międzynarodowym aktywistą. Jest autorem książki ''Zmieniając kurs na życie. Lokalne rozwiązania globalnych problemów. ''. Jest prezesem Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi – ICPPC www.icppc.pl
24.05.2013 23:04
Wpisy użytkownika Cytuj"
Amelia Offline
Początkujący
**

Liczba postów: 40
Dołączył: 03.2013
Post: #2
RE: UCIEC Z MATRIXA
Uciec z Matrixa.... z pewnością nie jest rzeczą łatwą... ale nie niemożliwą.
A im szybciej sie to stanie, tym lepiej dla nas samych.
Mój przykład niech będzie tego najlepszym... przykładem!

Przed dwoma laty "ucieklam" z Matrixa, dosłownie i w przenośni.
Porzuciłam życie w cywilizacji i uciekłam do... lasu.  Zrobiłam to, gdy poczułam, że... dusza mi umiera i że dłuzej tak nie sposób żyć. Zamieszkałam w lesie, w starym zrujnowanym domu, bez pradu i wody, na kompletnym odludziu.

I tak przeżyłam pierwszą zimę, było cieżko, wodę nosiłam ze żródełka, a rano budziłam się ze szronem na twarzy, wodę grzalam na jednym  lichym palniku i ... rąbałam dziurę w przerębli, gdy żródło zamarzło, a potem gdy latem wyschło jeżdziłam po nią do rzeki. Żyłam jak Robinson Cruzoe na bezludnej wyspie. Ale przetrwałam. I nigdy nie pomyslałam, aby wrócić do cywilizacji, gdzie wszystko jest na wyciagnięcie ręki i wszystkiego pod dostatkiem... a ludziom dusza umiera... bo swoim życiem nie żyją!

A potem remontowałam dom, pokój po pokoju, orałam, kosilam, murowałam, obrzucałam sciany gliną i uwierzyłam że wszystko jest możliwe! 
I że wszystko zaczyna sie od tego pierwszego kroku, który trzeba uczynić, aby swoje życie wprowadzic na właściwe tory. A jeśli zyje się swoim życiem, to cały Wszechświat nam sprzyja i wspiera!

A my? Jakże często chcielibyśmy cos zmienić, żyć inaczej, marzymy o wolności... ale nie robimy nic, odkładajac decyzje o zmianie na... póżniej, gdy dzieci np. podrosną, lub gdy będziemy mieć... więcej pieniędzy na nasze wymarzone miejsce.
Wierzcie mi, że im predzej się to uczyni, tym lepiej i dla dzieci i dla nas samych, a pieniędzy i tak nigdy nie będzie dosyć.
Liczy się Dziś... bo Jutro może nigdy nie nastąpić!

Dziś mam swoje warzywa, swoja wodę, swój chleb... i powietrze czyste. Pragnę być niezależna, bo to jedyna ścieżka do wolności.
Mam niewiele, ale ciesze się, że zrezygnowałam z bezmyślnej konsumpcji, z pogoni za "dobrami"... z ogłupiajacej pracy, i że moim naczelnym hasłem stało się słowo... "Wystarczy"... wystarczy by żyć, wystarczy by się wyżywić, wystarczy by być szczęsliwym.
To szczęście czerpię z kontaktu z przyroda, z pracy własnych rak, z obcowania ze zwierzętami.

A gdy wkładam ręce do ziemi, czując jej ciepło, myślę, że to jest właśnie TO. Prawdziwe życie, to za którym tak bardzo tęsknimy, o jakim marzymy, a na które tak trudno nam się zdecydować i uczynić ten pierwszy, najważniejszy krok!

Wierzcie mi, że naprawdę warto dokonać zmian, warto grupować się we wspólnoty, warto wspólnie działać, tworzyć nową, szczęśliwą rzeczywistość, bo we wspólnym działaniu jest wielka siła i tylko na tym poziomie wydarza się coś ważnego.

Mnie nie udało się zamieszkać we wspólnocie, choć bardzo tego pragnęłam, ale wierzę, że niejednemu z Was to się uda!
I warto w życiu podejmować ryzyko, zresztą całe nasze życie nim jest, warto skoczyć do zimnej wody... otrząsnąć się... a potem spokojnie wypłynąć... ufając, że dobry prąd nas poniesie do brzegu!
Pozdrawiam wszystkich Marzycieli i życzę spełniania marzeń!
26.05.2013 21:10
Wpisy użytkownika Cytuj"
Jacek Offline
moderator
****

Liczba postów: 305
Dołączył: 02.2012
Udostępnione galerie: 9
Post: #3
RE: UCIEC Z MATRIXA
Amelia - wspaniały wpis. Wyróżniłem ten wątek w dziale aby nie zginął wśród innych.

ekoosada.pl
02.06.2013 22:33
Wpisy użytkownika Cytuj"
Amelia Offline
Początkujący
**

Liczba postów: 40
Dołączył: 03.2013
Post: #4
RE: UCIEC Z MATRIXA
Jacku dzięki, cudownie jest spotkać na swej drodze, choćby tej medialnej ludzi podobnie myślących i czujących.

A mój wpis niech będzie zachętą i motywacją dla Wszystkich jeszcze... Niezdecydowanych.... Wachajacych się... Rozważających.... aby ich decyzje były jak najbardziej trafne i przyniosły im wiele szczęscia!
03.06.2013 12:33
Wpisy użytkownika Cytuj"
aeeon Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 142
Dołączył: 03.2014
Post: #5
RE: UCIEC Z MATRIXA
Cytat:rąbałam dziurę w przerębli, gdy żródło zamarzło
Amelia-  podziwiam, aż trudno uwierzyć w to co piszesz :P Z chęcią bym przyjechałbym do Ciebie i zobaczył jak żyjesz :)
U mnie w domu jak chcę umyc naczynia, to mówią, że bym nie mył bo zmywarka jest od tego, ty pewnie chodzisz do rzeki umyć sztućce w śniegu po pas i z siekierą pod pachą - dwa różne światy ;)
Powiem szczerze, że mam tego dość i wolałbym, żeby wszystko przychodziło z trudem niż technika robiła wszystko za nas - człowiek by czuł, że żyje. Sadząc w polu różne rośliny, dbając o nie, patrząc jak rosną czułby głęboki szacunek do ziemii i natury, bo ona żywiła by go.

Przyznam, że tak obserwuje wokół coraz większą niemoc i zależność ludzi, brak samodzielnego myślenia, tak jakby podążanie za tym co serwuje system było jedyną możliwą opcją i materializm jedyną filozofią - to jest bardzo smutne.W ostatnim roku obudził się we mnie taki bunt przeciwko wszystkiemu, że musiałem się wielokrotnie hamować, bo był zbyt duży.
Ostatnio tak rozmawiałem z ojcem na ten temat, w zasadzie to poszło o edukację, wolność i system, akurat odbieraliśmy dziecko ze szkoły i po prostu byłem przerażony tym co mówi, pomyślałem po prostu, że dłużej tak nie można. Nie pojmuje, czemu ludzie tak skomplikowali sobie życie?

Ludzie zamiast żyć prawdziwie martwią się o to jak przetrwać i wewnętrznie wegetują, nawet jak materialnie mają wszystko.

Ludzie są tak pogrążeni w materializmie, że jak im odebrać te różne wygody to życie wydaje im się jakąś wegetacją, i tak im się kojarzy takie życie z nędzą albo czymś takim, a przecież prawdziwe życie wypływa z głębi naszej duszy, na ile żyjemy w zgodzie z nią. I to nasza dusza musi się obudzić, by nadać blask temu co skrywa zasłona ciemności, która jest naszym własnym egoizmem, więzienną celą naszej duszy.To co prawdziwie piękne, nienaruszone, bo przez Boga stworzone: słońce, ziemia, góry, rzeki, łąki, lasy, gwiazdy - jest dostępne dla każdego, biednego i bogatego, lecz tylko bogactwo duszy odkryje przed nami piękno tego wszystkiego.

Uważam, że motywacja do zmiany ze strachu i frustracji nie jest nigdy dobra, a powinna wypływać z miłości do natury, Boga, życia, do naszej duszy, etc. I ludzi musi utrzymać i ponieść ta siła, która nie znika, lecz ta na której opiera się samo życie, i ona musi nadać kierunek do dalszej przemiany.

Choć przyznam, że sam czasami czuję po prostu odrazę do tego wszystkiego, do materializmu i tego zniewolenia, zdaje sobie sprawę jednak, że wiele syfu jest tak naprawdę we mnie.

Powiem wam szczerze, że fajnie by było odnaleźć ludzi, którzy nie tylko pragną 'uciec od cywilizacji', ale którzy myślą trochę głębiej i zdają sobie sprawę, gdzie tak naprawdę leży źródło niewoli, etc.
26.03.2014 20:13
Wpisy użytkownika Cytuj"
Amelia Offline
Początkujący
**

Liczba postów: 40
Dołączył: 03.2013
Post: #6
RE: UCIEC Z MATRIXA
Ale przecież kiedyś tak właśnie ludzie żyli! Prosto, zwyczajnie, w poszanowaniu siebie i otaczającej przyrody, nie tylko nie niszcząc jej, ale czerpiąc z jej niewyczerpanych zasobów i mądrości... nawet domy budowano z tego, co było w zasięgu ręki. A gdy ludzie wchodzili do lasu... kłaniali mu się z pokorą.
Teraz las... to wielki ogólny smietnik i żródło niekończących się interesów... wiem, bo mieszkam przecież w lesie i wierzcie mi jestem głęboko przerażona widząc co się dzieje!
Przerażajaca jest myśl, że lasu może po prostu... nie być, lub, że nasze dzieci, wnuki... zastaną świat w spustoszeniu, które właśnie my im w spadku pozostawiliśmy?!

Tak, masz rację, należy się opamiętać i zacząć od siebie... od posprzątania własnego podwórka... i gdyby każdy z nas to zrobił, jak wiele mogłoby się zmienić?!

Ja też zaczęłam od siebie, zmieniając wszystko, całe swoje dotychczasowe życie i zmieniając przede wszystkim siebie. Bez tego nie mogłaby nastąpić prawdziwa zmiana.

Teraz mam juz wodę. Ale nadal każdą jej kroplę oszczędzam, celebruję, doceniam, tak długo jej przecież nie miałam... a tę w której umyję naczynia zużywam do podlewania . Żyję skromnie, i paradoksalnie... im mniej mam...  tym czuję się lepiej i mniej potrzebuję. A przejadanie plonów własnych rąk i praca w ziemi daje mi zadowolenie i szczęście. Takie prawdziwe wewnętrzne. I chyba właśnie o to w tym życiu chodzi? Nigdy nie żałowałam i nie żałuję swojej decyzji opuszczenia miasta, owszem było trudno, nawet bardzo... a moje życie przypominało życie Robinsona Cruzoe, ale czy to  właśnie nie trudności nas wzmacniają, hartują... dając odczucie,że żyje się pełnią życia?!
Takie życie to właśnie dla mnie luksus!

Ale najważniejszy zawsze jest ten pierwszy krok, który człowiek musi poczynić... to trudne, nawet bardzo... ale nie niemożliwe, jeśli bardzo się tego pragnie!
26.03.2014 22:25
Wpisy użytkownika Cytuj"
aeeon Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 142
Dołączył: 03.2014
Post: #7
RE: UCIEC Z MATRIXA
Tak własnie, ludzie tak żyli i jakos sobie radzili przez tysiąclecia, dzisiaj jak powtarzam to np. rodzicom to się śmieją ze mnie, że sie cofam w rozwoju, etc. Ale tu bardziej się człowiek rozwija, bo przegląda na oczy.


Co do lasu, ja właśnie dużo chodzę po różnych lasach, głównie po górach - akurat tym sobie rekompensuje potrzebę przebywania z naturą i powiem, że masz rację, szczególnie tam gdzie te lasy stykają się z jakąś wioską, pełno śmieci dookoła w różnych miejscah, po prostu tragedia.
Nikt tego nie sprząta, poza może jakimiś parkami narodowymi, ale w wielu miejscach w lasach są po prostu śmietniska, ostatnio nawet w rezerwacie widziałem, w potoku, który płynął doliną. Akurat chodziłem też sporo po słowacji i tam jest dużo lepiej po tym względem, ale też jest mniejsze zaludnienie. Generalnie jest o wiele czyściej.

Tak dawniej ludzie, nasi przodkowie, kłaniali się drzewom, etc. - co jest tylko dowodem, że las był dla nich świętością. Zresztą człowiek który żyje z ziemii  i całe jego materialne życie jest zależne od tego, musi czuć szacunek do niej, prawda? Poza tym ziemia jest jak nasze serce.

Cytat:im mniej mam...  tym czuję się lepiej i mniej potrzebuję.
Jak czułem po tym jak zacząłem samochodem jeżdzić, że jak sobie chodziłem na nogach to jakoś czerpałem większą satysfakcję z tego, w drodze miałem kontakt z naturą, w autobusie kontakt z ludźmi, czekając na autobus czy jadąc autobusem mogłem po prostu odpocząc, był jakiś spokój w tym, a jak jadę samochodem to jest jakiś pospiech, niecierpliwość, poza tym cały czas musi być skupienie, uwaga - przy dłuższych trasach to męczy. Mogę powiedzieć na własnym przykładzie, że samochód generalnie unieszczęśliwia.

Spotykam też czasami w lesie zwierzęta, sarny najczęściej i zawsze to jest wydarzenie i jestem wdzięczny, że nie mieszkam w samym mieście, tylko na obrzeżach i mogę gdzieś tam w spokoju być choć trochę blisko natury, choć przyznam, że lubie taką totalną dzicz i odludzie :P

Wydaje mi się, że trud po prostu tworzy pewną dynamikę i zwiększa siłę życia w człowieku, jak wszystko przychodzi łatwo, np. kupujesz wszystko w sklepie, wyciągasz jedzenie z lodówki, wkładasz do mikrofali, wkładasz naczynia do zmywarki, etc - to to wszystko jest takie nijakie, bo jak coś robisz, przygotowujesz to wkładasz w to serce, trud i masz z tego satysfakcję, jest pewna dynamika, która jest potrzebna.
To tak jakby porównać: ktoś zdobywa szczyt o własnych siłach, wspinajac się i nagle kiedy wychodzi odsłaniaja się przed nim widoki, które rekompensują trudy;  a inny wyjeżdza kolejką.. ale nie włożył w to siebie, jak coś przychodzi za łatwo to nie ma satysfakcji, nie ma też kontrastu.

I to chyba też tak działa, wielu ludzi może to pomija i nie zdaje sobie sprawy z tego, ale taka praca działa na człowieka jak modlitwa (jeżeli człowiek wkłada w nią serce). Jak wszystko robią za nas maszyny, a my jestesmy tylko statystami, to jesteśmy od tego odcięci. Nie na darmo jest takie powiedzenie: ora et labora - módl sie i pracuj - dotyczy to szczególnie pracy fizycznej.

Mozna też powiedzieć, że takie życie w prostocie w przeciwieństwie do współczesnego życia nie jest ukierunkowane wyłącznie na cel, żeby jak najszybciej coś osiągnąć, zdobyć, mieć, lecz na drogę, na czerpanie satysfakcji z każdego kroku.
 Nie wiem czy czytałaś Thoreau "Życie w lesie"?
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.03.2014 00:19 przez aeeon.)
27.03.2014 00:06
Wpisy użytkownika Cytuj"
Wlada Niedostępny
Użytkownik
***

Liczba postów: 77
Dołączył: 03.2014
Post: #8
RE: UCIEC Z MATRIXA
W dzisiejszych czasach tak złe jest to, że ludzie zatracili w sobie zdolność prostego życia. A życie jakie prowadzili nasi pradziadkowie wcale nie jest tak ciężkie, mozolne i trudzące. Daje dużo satysfakcji i.. wolność. Sama żyję tak od wielu lat. Kto dziś wie jak zrobić samemu, od podstaw, zwykły kisiel owocowy? Dżem gęsty i aromatyczny bez użycia żelfiksów? Sok, cukier z marchwi, mąkę ziemniaczaną? Wszystkie produkty spożywcze można bez trudu zrobić samemu od podstaw, tylko że mało kto już tu potrafi. Dla mnie to duży element współczesnego zniewolenia. Kupujemy wszystko gotowe, instant, głupie flaczki do zalania wrzątkiem i gotowe. Pełno w tym chemikaliów zatruwających nasze ciała i umysły. Chorujemy przez to, idziemy do lekarzy przepisujących nam jeszcze bardziej trujące lekarstwa i inne suplementy.. Pojawiają się depresje, uczulenia, zdrowotne 'cuda-niewidy'. Czemu tak się dzieje? Przecież, najnaturalniejszą na świecie rzeczą jest zasianie dla siebie pokarmu. Spędzenie dłuższego czasu w kuchni, by dać dzieciom pożywienie-procentując przy ciągłym takim żywieniu-nie spowoduje u nich po latach niepłodności tylko da im siłę do godnego życia. Musimy sie obudzić, zerwać z takim wash-and-go, potrudzić się by żyć godnie a nie jak niewolnik komercji, aglomeracji, kondominium i paru innych brzydkich słów.
27.03.2014 09:28
Wpisy użytkownika Cytuj"
Amelia Offline
Początkujący
**

Liczba postów: 40
Dołączył: 03.2013
Post: #9
RE: UCIEC Z MATRIXA
Właśnie, to zatracenie prostego życia, jest najgorsze... bo nawet tutaj na wsi, ludzie wolą iść do sklepu, niż produkować swoje... mówiąc, że trzeba iść z duchem postępu, a nie cofać się... i to jest zastraszające!

Gdy budowałam u siebie kuchnię kaflową z piecem chlebowym, sasiedzi dziwili się, po co mi to, po co piec chleb, gdy przecież teraz wszystko można kupić... a gdy mówiłam, że właśnie chodzi o to, zeby nie kupować, tylko wytwarzać swoje, patrzyli dziwnie, nie rozumiejąc!

A dla mnie własnoręcznie upieczony chleb z sałatka z warzyw ogrodowych to największy luksus!
Pamietam, jak moi dziadkowie wszystko wytwarzali sami, a do wiejskiego sklepiku babcia jedynie chodziła po... cukierki dla nas dzieci... a sklepy były im zupełnie niepotrzebne!
Jak proste i piękne było to życie, od którego tak daleko odeszliśmy!

A ludzie stali się teraz tacy wygodni, nawet ci co budują podmiejskie domy, zamiast warzywnego ogrodu wolą mieć równo przystrzyżony trawnik i egzotyczne rośliny, a stare owocowe drzewa wycinają, bo te jedynie zanieczyszczają liśćmi trawnik, więc lepsze modne tuje...
28.03.2014 20:30
Wpisy użytkownika Cytuj"
Wlada Niedostępny
Użytkownik
***

Liczba postów: 77
Dołączył: 03.2014
Post: #10
RE: UCIEC Z MATRIXA
Wiedza o życiu jest na wsi, na żadnym kursie jej nie uświadczysz. Wieśniacy (bez negatywnych skojarzeń, sama jestem wieśniakiem od urodzenia, z dziada pradziada) są jednak specyficzną grupą ludzi i nie z każdym się nią podzielą. Kiedy siać, kiedy już można chodzić boso by się nie przeziębić, jak zbierać siano, zrobić drzwi czy naprawić dach ze słomy. Mój dziad był zdunem, swą wiedzę przekazał synowi, musimy to kultywować by nie zaginęła... Ale to szczera prawda, wygodnictwo wszędzie dotarło. 100 lat zaborów nie zrobiło nam takiej szkody jak Nasza Wspólnota Ojropejska. Po prostu łatwiej iść do sklepu, kupić pomidora prosto z Hiszpanii niż zasiać go, pikować, sadzić, podlewać, odchwaszczać.. a jeszcze za PRLu było inaczej.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.03.2014 22:45 przez Wlada.)
28.03.2014 22:13
Wpisy użytkownika Cytuj"
Olala Offline
Początkujący
**

Liczba postów: 42
Dołączył: 03.2014
Post: #11
RE: UCIEC Z MATRIXA
Podobno Dalajlama powiedział: "Człowiek poświęca swoje zdrowie, by zarabiać pieniądze, następnie zaś poświęca pieniądze, by odzyskać zdrowie. Jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości. Żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć i umiera, tak naprawdę nie żyjąc." Tzw człowiek cywilizowany goni za wykreowanym sztucznie szczęściem (za które uważa lepszy samochód, lepszą pracę, lepszy dom, wakacje...), że nigdy nie ma dość i nigdy tego "szczęścia" nie osiągnie.
Łatwiej, prościej, szybciej nakupować sztucznego jedzenia (tylko 5 minut i gotowe) - a potem większość z tego i tak wyrzuca, bo za dużo, bo niepotrzebne, bo i tak niewiele warte. Marnuje wodę, bo i tak przecież leci z kranu. Wyrzuca śmieci za płot, bo za płotem już nie jest jego. Jedzie samochodem do fitness klubu, żeby zbudować kondycję. Idzie wszędzie na skróty, ale zaoszczędzony czas marnuje przed telewizorem. Jest sfrustrowany, przemęczony, nieszczęśliwy, na wszystko narzeka, ale i tak będzie się wyśmiewał z tych, którzy chcą żyć inaczej. Nie uwierzy, że można żyć szczęśliwie bez jachtu, mimo że jacht sam ma a i tak jest nieszczęśliwy. 
I to tyle, zostawiam tych ludzi samych sobie. Zbieram się w garść i wyskakuję z pędzącego Matrixa. Byleby tylko się przy tym zanadto nie poobijać ;)
29.03.2014 15:56
Wpisy użytkownika Cytuj"
Amelia Offline
Początkujący
**

Liczba postów: 40
Dołączył: 03.2013
Post: #12
RE: UCIEC Z MATRIXA
Ja kiedyś też tak żyłam... byłam zwykłą miastową paniusią, po pracy szybkie zakupy w supermarkiecie, potem odpoczynek przed telewizorem na wygodnej kanapie. Moją jedyną  dewizą, tak jak zresztą wszystkich żyjacych w Matrixie było szybko, dużo i wygodnie. Do czasu, aż moja dusza zaczęła... wyć z rozpaczy i wtedy się opamiętałam! I zaczęłam iść ku dobremu życiu!

A teraz... nie mam nawet telewizora, i nawet nie chcę go mieć. Mam za to bajkowy widok z okna na las i ogród. I to mi wystarcza. A gdy idę do ogrodu i wkładam ręce do ziemi, czując jej ciepło, jej pulsujący oddech... wiem, że żyję naprawdę!

Ziemia, praca własnych rąk, spożywanie własnych plonów, czerpanie wody ze żródła, gotowanie w żeliwnych garnkach, zakupy w małych ilościach...  jakie to wszystko proste, piękne i prawdziwe!
To właśnie jest pawdziwe życie... to za którym tak bardzo tęsknimy... lecz niekiedy brak nam odwagi aby, ku niemu iść!
29.03.2014 20:59
Wpisy użytkownika Cytuj"
aeeon Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 142
Dołączył: 03.2014
Post: #13
RE: UCIEC Z MATRIXA
(29.03.2014 15:56)Olala napisał(a):  I to tyle, zostawiam tych ludzi samych sobie.

Nie możesz ich zostawić, bo płyniesz na tej samej łodzi.. oni ciebie potrzebują, a ty ich :P

Cytat:To właśnie jest pawdziwe życie... to za którym tak bardzo tęsknimy... lecz niekiedy brak nam odwagi aby, ku niemu iść!
Ja pragnę, ale wg. mnie to nie jest prawdziwe życie, ani to w cywilizacji ani tamto, inaczej już bym dawno to zrobił. Aczkolwiek jak ostatnio zacząłem coś robić z ziemią, żeby zasadzić u siebie szałwię i rozmaryn to bardzo mi się to spodobało, tak jakbym się łączył z jakimś dziedzictwem natury :P
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.03.2014 22:11 przez aeeon.)
30.03.2014 22:00
Wpisy użytkownika Cytuj"
Damik Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 71
Dołączył: 01.2013
Post: #14
RE: UCIEC Z MATRIXA
Ach, ale tu pięknych i mądrych myśli! Z ogromną przyjemnością przeczytałem:-)
Nic tu już nie dopiszę, bo te Wasze myśli są i moim myślami:-)
Dziękuję!:-)
31.03.2014 01:47
Wpisy użytkownika Cytuj"
AlicjaM Offline
Początkujący
**

Liczba postów: 11
Dołączył: 02.2014
Post: #15
RE: UCIEC Z MATRIXA
Tyle przemyslen w tym watku, szczerych i glebokich. Sprowokowaly mnie do zabrania glosu. 
Wlasnie wrocilam z 3-dniowego seminarium. Tysiace uczestnikow, 41 wykladowcow, znanych i cenionych postaci (Wayne W. Dyer, Brian Weiss, Deborah King, James Van Praagh, Roger Teel, Panache Desai, Eldon Taylor, Gregg Braden, Eric Pearl, Joe Dispenza Barbara De Angelis, Robert Holden i wielu innych). I wiece co ? Zyjemy w czasach wielkich przemian. Zmiany nastepuja w nas. Bo nie mozemy dluzej zyc w strachu i separacji duszy od wlasnego ciala( to "zasluga" glownie osiagniec wspolczesnej medycyny).  Do tej pory zylismy pod sztandarem gloszacym : "co moge dostac/wycisnac/wziasc od Swiata". Nasze zycie opieralo sie na rywalizacji. 
Zmiany ida w kierunku: "co moge zaoferowac, czym moge podzielic sie ze Swiatem" i na wspolpracy/kooperacji nas wszystkich. Jestesmy jedna energia, czujemy podobnie. Dlatego tylu z nas ucieka z Matrixa. Dlatego tylu z nas znalazlo sie na tym forum. Dlatego na seminarium bylo nas tysiace. I dlatego TAK dla ucieczki z Matrixa i ... NIE dla zaszycia sie samotnie na odludziu.
 "Pracując wspólnie przy uprawie pól czy też w lasach, nad rzekami, w górach i na równinach na nowo będzie mogła odżyć autentyczna sztuka, rzemiosło, muzyka, taniec. Kierowane i inspirowane przez wyższą prawdę i pogłębioną świadomość"
31.03.2014 07:49
Wpisy użytkownika Cytuj"
aeeon Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 142
Dołączył: 03.2014
Post: #16
RE: UCIEC Z MATRIXA
"Uświadomienie sobie, że znajdujesz się w więzieniu jest pierwszym krokiem do tego, aby wyjść na wolność"

Żeby to uświadomienie było na tyle silne by obudziło realne pragnienie do wolności, musze co jakiś czas być w stanie ujrzeć, że na zewnątrz więzienia ma miejsce prawdziwe życie, od którego jestem odcięty i nigdy nie zapominać o tym. Inaczej jestem w więzieniu nie wiedząc o tym i zamiast rzeczywiście wyjść z więzienia dzięki wspólnej sile innych więźniów, będę planował co zrobić by życie w więzieniu było bardziej przyjazne..
31.03.2014 18:12
Wpisy użytkownika Cytuj"
Olala Offline
Początkujący
**

Liczba postów: 42
Dołączył: 03.2014
Post: #17
RE: UCIEC Z MATRIXA
Dla niektórych wolność oznacza możliwość wyboru "więzienia". Więzienie to zazwyczaj stan umysłu, a raczej brak harmonii w człowieku.
01.04.2014 13:36
Wpisy użytkownika Cytuj"
aeeon Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 142
Dołączył: 03.2014
Post: #18
RE: UCIEC Z MATRIXA
Myslę, że w tym co człowiek pragnie, jak  on to mówi, powrotu do harmonii z naturą, do starych zasad, nie tylko jego serce pragnie harmonii z przyrodą, światem roślin czy przyrodą nieożywioną czy też światem zwierzęt - to wydaje się nam proste, ale przede wszystkim i  najgłębiej pragnie harmonii z drugim człowiekiem, bo kazdy z nas doświadczył jakiegoś stanu jedności z drugim człowiekiem i go utracił... to wspomnienie pozostaje w nim i nie znika.. Bycie "w więzieniu" to również uswiadomienie sobie, że człowiek jest w totalnym konflikcie ze światem ludzi.. Tzn. nie jakiś 'człowiek', ale ja sam.

Cytat:Więzienie to zazwyczaj stan umysłu, a raczej brak harmonii w człowieku.
Tak. Dokładnie bym powiedział: bycie świadomym własnego zniewolenia. :P Świadomość tego, że jesteś w więzieniu to przywilej, to światło na drodze.
01.04.2014 15:48
Wpisy użytkownika Cytuj"
pass Offline
Początkujący
**

Liczba postów: 27
Dołączył: 04.2014
Post: #19
RE: UCIEC Z MATRIXA
Myślę, że do ucieczki z tego matrixa ważne jest wypowiedzenie, czym dla nas jest ten matrix.
Po pierwsze: natura ludzka ma łatwość do dopasowywania widzenia rzeczywistości do własnej chwilowej perspektywy, i spisanie tego czarno na białym jest jakimś sposobem obrony przed tą tendencją.
Po drugie: jeśli ludzie decydują się żyć obok siebie, bo "rozumieją sie bez słów", tzn wystarczają im słowa "matrix" i "ucieczka", to jednak potem może się okazać, że jednak się różnili albo któreś z nich się zmieniło.
Po trzecie: łatwiej znależć właściwych ludzi do stworzenia wspólnoty, kiedy wyraźnie się określi, co rozumiemy przez tą "ucieczkę z matrixa".
10.05.2014 07:08
Wpisy użytkownika Cytuj"
aeeon Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 142
Dołączył: 03.2014
Post: #20
RE: UCIEC Z MATRIXA
Prawdziwa wolność to taka, której nikt ani nic nam nie odbierze. Ten świat nigdy nie był ani nie będzie naszym prawdziwym domem, budowanie idylli tutaj jest częścią snu.
12.05.2014 19:40
Wpisy użytkownika Cytuj"
Wlada Niedostępny
Użytkownik
***

Liczba postów: 77
Dołączył: 03.2014
Post: #21
RE: UCIEC Z MATRIXA
To co wedlug Ciebie, Aeeon, jest tym domem? 
 Myslenie ze wszystko jest tylko snem do niczego nie prowadzi, do szczescia na pewno nie. Wedlug mnie to podstawowy blad, zaplatanie w niekonstruktywne filozofie, rozmyslania, tezy i hipotezy a nie REALNE ZYCIE tu i teraz, tak jak tego chcemy.
12.05.2014 20:04
Wpisy użytkownika Cytuj"
ecological Offline
Początkujący
**

Liczba postów: 42
Dołączył: 04.2014
Post: #22
RE: UCIEC Z MATRIXA
Ot, i wszystko na ten temat Szczęśliwy Wlada, przybij piątkęOczko
12.05.2014 20:39
Wpisy użytkownika Cytuj"
aeeon Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 142
Dołączył: 03.2014
Post: #23
RE: UCIEC Z MATRIXA
Ok :) Za dużo by pisać i za dużo się wgłębiać niepotrzebnie, żeby wam wyjaśnić wszystko tak jakbym chciał :P Za głębokie tematy, żeby je poruszac na jakimkolwiek forum, więc lepiej to przemilczę.
W największym uproszczeniu: dom, to wewnętrzny stan bezwarunkowej miłości i wolności, zniewolenie to wewnętrzny stan uświadomienia jej braku, tj. w sobie.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.05.2014 23:07 przez aeeon.)
12.05.2014 21:35
Wpisy użytkownika Cytuj"
Damik Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 71
Dołączył: 01.2013
Post: #24
RE: UCIEC Z MATRIXA
Przybij piątkę, Aeeon! :)
Szkoda, że nie jesteś dziewczyną!:-)))) A może to i lepiej!:-))))
14.05.2014 01:51
Wpisy użytkownika Cytuj"
aeeon Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 142
Dołączył: 03.2014
Post: #25
RE: UCIEC Z MATRIXA
Nie rozumiem Damik, o co chodzi? :P
14.05.2014 12:02
Wpisy użytkownika Cytuj"
ecological Offline
Początkujący
**

Liczba postów: 42
Dołączył: 04.2014
Post: #26
RE: UCIEC Z MATRIXA
Och, mężczyźni Oczko
14.05.2014 17:25
Wpisy użytkownika Cytuj"
pass Offline
Początkujący
**

Liczba postów: 27
Dołączył: 04.2014
Post: #27
RE: UCIEC Z MATRIXA
@Aeeon.
Buddyści takie bajki opowiadają, żeby relaksować wyobraźnię, a nie kneblować nimi wszystkie pytania w okolicy.
17.05.2014 06:50
Wpisy użytkownika Cytuj"
aeeon Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 142
Dołączył: 03.2014
Post: #28
RE: UCIEC Z MATRIXA
Nadyskutowałem się trochę na takie tematy i zawsze odczucie na końcu jest takie, że dyskusja jest bezowocna i prowadzi do pomieszania, aniżeli do jakiejkolwiek jasności czy wzbogacenia. Na takie tematy można rozmawiać tylko z kimś kto ma podobne doświadczenia i aspiracje i w związku z tym wyłapie prawdziwy sens zawarty pomiędzy słowami.
Np. jest wielu ludzi, którzy zajmuja się szeroko pojętą duchowością, ale nie odnajduje z nimi wspólnego języka, wspólnej płaszczyzny, brakuje 'czegoś', jest jakaś przepaść. Z kolei z pewnymi ludźmi się rozumiesz, bo piszą dziwnie znajomo. Mogę się tylko domyślać z czego to wynika, ale po prostu są różne drogi i ktoś po prostu ma kompletnie odmienne doświadczenia, dosłownie jakby żył w innym świecie i to co ja np. opisuje, świat moich przeżyć, dla niego nie istnieje, a dla drugiego to jest coś oczywistego i może o tym pisać w najdrobniejszych detalach, ale dla drugiego będzie to czysta abstrakcja.
I np. pisząc na temat wolności biorę pod uwagę te wszystkie przeżycia, a dla drugiej osoby to jest abstrakcja, więc rozmijamy się nie w słowach lecz w tej odmienności przeżyć czy doświadczeń, bo ktoś nie uświadamia sobie o czym ja w ogóle mówię, co stoi za słowami.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.05.2014 21:32 przez aeeon.)
17.05.2014 16:47
Wpisy użytkownika Cytuj"
pass Offline
Początkujący
**

Liczba postów: 27
Dołączył: 04.2014
Post: #29
RE: UCIEC Z MATRIXA
@aeeon
Akurat o moich doświadczeniach i przeżyciach nic nie wiesz, bo ewentualna o nich mowa na postawie mojej krytyki aspektu nieuwarunkowanej wolności jest nadużyciem. 

Zgadzam się, że my nie znajdziemy wspólnego jezyka.
Ja akurat widzę sens w całym dochodzeniu do uwolnienia, szczęścia i nirwany, ale mimo starań od bardzo dawna nie znajduję odpowiedzi na pytanie o sprawność intelektualną człowieka "wyzwolonego" w czasie bólu. Jeśli znasz miejsce, gdzie mógłbym to znaleźć, to proszę o adres.
18.05.2014 07:19
Wpisy użytkownika Cytuj"
aeeon Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 142
Dołączył: 03.2014
Post: #30
RE: UCIEC Z MATRIXA
Myślę, że jedyne miejsce gdzie możesz to znaleźć to Ty sam.

Napijmy się wszyscy herbaty :D

Btw, jako, że sam dopiero jestem jak płód w brzuchu matki na duchowej ścieżce to mogę cię odesłać conajwyżej do wypowiedzi tych rzekomo wyzwolonych, np. "I AM THAT" Nisargadatty jest świetną pozycją i chyba zadawali mu takie pytania, w rodzaju co z twoim wyzwoleniem, widzimy, że jesteś stary i masz problemy ze zdrowiem, etc.

http://www.prahlad.org/gallery/nisargada...spage1.htm
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.05.2014 12:22 przez aeeon.)
18.05.2014 11:52
Wpisy użytkownika Cytuj"





Kontakt  współpraca  Wersja bez grafiki  RSS