ostatnie wpisy ostatnio w galerii SZUKAJ



z innej strony
Autor Wiadomość
Jamore Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 192
Dołączył: 01.2016
Post: #1
z innej strony
szukając informacji nt osowatych - odkryłem nad oknem gniazdo wielkości jajka- i ich gniazd, natknąłem się na ten post;
cytat

Serdecznie witam Leśnik -

Dziękujemy Ci za ten artykuł, Jakże trafnie obrazuje ludzką histerię, a nawet zawiść i głupotę na moim terenie. Powód jest wszakrze inny. Jak już pisałem, byłem Entomologiem, ponieważ piszę to w czasie przeszłym. Przez siedem lat prowadziłem badania w specjalizacji "Życie i zachowanie Os Społecznych". Nieocenioną pomocą służyli mi Entomolodzy z Zjednoczonego Królestwa. Założyłem stanowisko badawcze na dnie ośmio metrowego wąwozu, z dala od ludzi. W gęsto zarośniętym krzewami miejscu. Monitorowałem i zabezpieczałem gniazda znajdujące się w ziemi, aby ktoś nie nadepnął tego miejsca, co by rozłościło Osy. Byłem świadom, że należy zrobić wszystko, by Osy mogły żyć swoim życiem, i nie stwarzać zagrożenia w terenie.
Mając wieloletnie doświadczenie w tym kierunku, mogłem spowodować, by one nie wchodziły w konflikt z otoczeniem ludzi. I mogę tu powiedzieć, udawało się to doskonale.
Gniazdo które zostało utworzone przez osy z rodziny Germanica, na polanie blisko lasu, mogło stwarzać niebezpieczeństwo, przypadkowego nadepnięcia na jego otwór. Wystarczyło blisko otworu delikatnie wetknąć kilka dębowych gałązek, co u Os czyniło poczucie bezpieczeństwa i uspokajało je, a obszar wokoło gniazda, po wbiciu czterech drążków i ogrodzić taśmą (ja do tego celu używałem magnetofonowej). Co ciekawe, można było stać blisko taśmy ogrodzenia, a osy nie interesowały się ludźmi. Lokatorzy sprawdzali, czy to prawda, i byli zdziwieni, tym faktem.

Także inne gniazdo w zaroślach, gdzie. dostęp do niego był nieograniczony, obstawiłem słupkami i zabezpieczyłem taśmą.
Ludzie widząc mnie siedzącego przy otworze gniazda w krótkich rękawkach, zadawali różne pytania związane z Osami, więc nie podejrzewając niczego, bardzo obszernie wyjaśniałem wszystko.
Kiedy dowiedzieli się, że dokonałem odkrycia i piszę prace naukową w tym temacie odnośnie "DWOISTOŚCI GATUNKU" dla uczelni w Anglii. Wszystko radykalnie się zmieniło. Ktoś opracował "szatański plan", zniszczyć Osy i jego pracę oraz Stanowisko Badawcze. Ale żeby można było zgłosić Straży Pożarnej, Osy muszą stwarzać zagrożenie, co w tym przypadku było nieuzasadnione, ponieważ monitoring wszystkich gniazd w terenie był wykonywany każdego dnia. I Osy nie reagowały na ludzi.
Więc zaczęto otwory gniazd zawalać wielkimi kamieniami, co powodowało,że Osy stawały się niespokojne. I mogły być agresywne. Codziennie odwalałem wielkie kamienie z otworów gniazd, za którymi czaiło się około tysiąca strażniczek i robotnic Vulgaris. Także w tym przypadku nie stosowałem ubrania ochronnego, a używałem identyfikatora zapachowego (kumarynę) w silniejszej dawce, bym był rozróżniany od innych, aby Osy nie uznawały mnie za agresora. Zapach ten znały doskonale, ponieważ samo stanowisko badawcze było obsadzone Turówką wonną, wydzielającą zapach kumaryny, a i ja sam także nacierałem ubranie, by szybko przyzwyczajały się do mnie.
Po odwaleniu z otworu gniazda wielkiego kamienia, powstał świszczący, przechodzący w brzęk - dźwięk zdenerwowanych Strażniczek i Robotnic Vulgaris. Niczym Duch z lampy Alladyna wyleciały pod katem 45 stopni w powietrze. Wtuliłem się w ziemię, odczekując, aż uspokoją się. Trwało to około dziesięciu minut. (Fot:5.6.).
Po tym czasie spokojnie , blisko ziemi zacząłem oczyszczać miejsce przed otworem gniazda, co bardzo szybko uspokajało Osy. Po około piętnastu minutach, już mogłem podejść blisko otworu i wyrównać ziemię, oraz oczyścić z resztek narzucanych kamyków.
Tego dnia Osy w Stanowisku Badawczym zachowywały się całkiem inaczej jak zwykle, przed zapadnięciem zmroku, udawały się do swych gniazd. Dziś nie odlatywały, lecz zaczęły gromadzić się na półeczkach wabików dużej skuteczności. Skupiały się w gromadki ogrzewając się wzajemnie, ponieważ w wąwozie opadała rosa i można było odczuć chód, który utrzymywał się całą noc.
Ja widząc to zacząłem odczuwać niepokój. Kiedy udałem się do domu, ujrzałem Straż Pożarną likwidującą wszystkie gniazda na tym terenie. Grupka młodzieży pokazywała im wszystkie istniejące gniazda. A także kierowali ich do Stanowiska Badawczego, że tam są także Osy i trzeba je zabić. Słysząc to udałem się do Kierownika Strażaków, przedztawiłem się, że jestem Entomologiem w specjalizacji "Życie i Zachowanie Os Społecznych",monitoruję wszystkie gniazda, i nie widzę tu żadnego zagrożenia Os wobec ludzi, lecz odwrotnie. Ludzie prowokują Osy do ataku, zawalając im otwory kamieniami, by było uzasadnienie wezwania Straży Pożarnej. Kierownik słuchał mnie z niedowierzaniem. Zeszliśmy na sam dół Stanowiska Badawczego, obejrzał wszystko, i widać było, że bardzo się zdenerwował. Powiedział tylko: "Przepraszam Pana bardzo" - muszę powiadomić o tym moich zwierzchników".
Udaliśmy się do wozu bojowego, chwycił za mikrofon radiotelefonu, i wywołał stanowisko dowodzenia w W...., jako jednostkę nadrzędną i oznajmił: "Zostaliśmy wprowadzeni w błąd, jest tu człowiek który monitoruje gniazda i nie widzi zagrożenia.". Z głośnika usłyszeliśmy głos, a gdzie te gniazda są?, - w ziemi - odpowiedział kierownik. To je pozostawcie - usłyszeliśmy informację z głośnika.
Kiedy wszystko było jasne, strażacy już mieli zniszczone prawie wszystkie gniazda, pozostało tylko jeno. Jednak kiedy Strażacy odjechali, lokatorzy obserwowali mnie, kiedy pojadę do miasta, w tedy spalili to ostatnie gniazdo koszulą namoczoną w oleju napędowym. (Fot.7.).
Panowała atmosfera bardzo niebezpieczna także dla mnie, ponieważ odgrażano mi się, że spalą mnie jak Osy. Zgłaszałem na Policję ten fakt, ale nie interweniowali.
Ale to nie wszystko. Następnego dnia włączyła się do tego "pogromu" Administracja Osiedla, której kierowniczka oznajmiła mi, że za dwadzieścia cztery godziny nie ma w wąwozie być żadnej osy. Ponieważ w przeciwnym razie zostaną wszystkie wytrute.
Osy pozbawione swych gniazd, siedziały zmarznięte w zakamarkach wabików, w Stanowisku Badawczym, jeśli ich nie zabiorę z tamtąd, zostaną uśmiercone. Tylko w imię czego, że są, i pragną takę żyć?. Widząc to wszystko, było mi tak ciężko, że nie chciało mi się żyć.
Tego dnia mogłem być nawet z tysiącami Os, nie bał bym się, ponieważ one są przewidywalne, ale ludzi którzy maja tyle jadu w sobie i widziałem do czego są zdolni.
W nocy, udałem się w wolierkami, by pozbierać zmarznięte, bezdomne owady. Choć było ich tam około stu pięćdziesięciu, do dwustu, nie bałem się ich. Bałem się zasadzki rozjuszonych lokatorów, którzy mogli mnie tam zauważyć i spalić. Widziałem do czego są zdolni. Zapaliłem latarkę, ujrzałem głodne, nie opuszczające tego miejsca przez wiele godzin były w tak wielkim stresie, że nie wylatywały po pokarm nawet w dzień.
Mając doświadczenie w chwytaniu Os w nocy,(odpowiednio kierować światłem). Patyczkiem umoczonym w syropie wabiłem je na niego, a one bardzo chętnie kierowały się do pokarmu. Wkładałem patyczek do wolierki i delikatnie zgarniałem je.
Po dwóch godzinach wszystkie były już w wolierkach, które okrywszy kocem, udałem się z nimi do domu. Ustawiłem wolierki w pokoju, zapaliłem neonówkę. Wszystkie siedziały skupione w grupkach jedna na drugiej, ogrzewając się. Kiedy poczuły ciepło i słodki pokarm na tackach, zaczęły łapczywie jego pobierać. Obserwowałem to wszystko. Ogrzane i najedzone maleństwa, zaczęły chodzić po komorach wolerek. Skupiały się w grupki po kilka osobniczek, siedząc główkami blisko siebie, gestykulowały czółkami. Widziałem, że czują się spokojne i bezpieczne.
I co ciekawe, były z różnych gniazd, a mimo to w tym "azylu" nie przejawiały nawet niechęci do osobniczek z innego gatunku.

Jako pokarm mięsny ugotowałem drobiową wątróbkę na warzywnym rosole roztarłem na pastę i rosołem rozcieńczyłem pokarm, oprócz słodkiego, ten po prostu uwielbiały.
Żyły do końca listopada, i potem umierały, jak w ich środowisku naturalnym.
Za cichą aprobata Administracji, spalono wszystko co było w miejscu Stanowiska Badawczego, nawet Tablicę informacyjną połamali, choć była z betonowej płyty. 
Przez dwa tygodnie moje włosy na głowie stały się siwe. Jednak grupa osób nadal mnie prześladowała, od 2004, do tego roku, choć zgłaszałem na Policję co roku, nie było odzewu.
W tym roku coś się zmieniło, ponieważ zainteresowano się tym, co się tu dzieje i po kilku interwencjach, (nie wiem z czyjego polecenia) ukrócono te praktyki. Teraz odetchnąłem z ulgą.

Na zakończenie chciałbym dodać, że nie Osy i Szerszenie są zagrożeniem dla człowieka, lecz jego głupota i brak szacunku dla wszystkiego co żyje. Środki masowego przekazu, zamiast uświadamiać, jeszcze bardziej ogłupiają, szukając taniej sensacji.
Niedawno oglądałem film amerykański o PSZCZOŁACH ZABÓJCACH, i co ciekawe, w pewnym momęcie ujrzałem głowę osy Germaniki z trzema punktami na nadustku. Przecież głowa Osy bardziej strasznie wygląda, niż włochata główka pszczoły, kojarzyć się może z pluszowym misiem. W taki oto sposób manipuluje się faktami i ogłupia społeczeństwo, które wpada potem w paranoję i morduje wszystko co niewygodne, uzurpując sobie egzystencję na Matce Ziemi. Natura nie znosi próżni, w niedługim czasie boleśnie doświadczy za ignorancję i brak szacunku.
Jako dowód na to, że problem tkwi w CZŁOWIEKU a nie w OSACH czy SZERSZENIACH, wykonałem dwa dni temu doświadczenie, którego wynik zamieszczam. (Fot:1.2.3).

Fot.1.[Obrazek: f7909da145dd0eddm.png] 
A wszystkim niedowierzającym radził bym przemyśleć swe postępowanie puki nie jest jeszcze za późno.
Jeśli chcemy uchodzić za Europejczyków, postępujmy jak Europejczycy.
A wszyscy za nieuzasadnione wzywanie Straży Pożarnej powinni zapłacić. Ponieważ w obecnym czasie traktują ją jak lokaja.

Serdecznie pozdrawiam.

adn.
mam nadzieję, że komuś zmieni spojrzenie powyższa historia . sam czułem duży niepokój, widząc że niemalże wszystkie rady napotykane prowadziły do unicestwiania osowatych, spotkanych na swej drodze .
13.05.2016 21:20
Wpisy użytkownika Cytuj"
smakiziemi Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 68
Dołączył: 05.2016
Post: #2
RE: z innej strony
Od około 2 sezonów nie zabijam much w mieszkaniu, pająków czy mrówek - w zeszłym roku też pogodziłem się z osami.

Było już ciemno, bez światła włączanego udałem się do swojego legowiska.
Materac poduszka, koc.

Gdy położyłem głowę poczułem w uchu mocne ukłucie, nie wiedziałem co to - przez neurony przebiegły tylko szczątkowe informacje - może kolec z kaktusa, może kawałek szkła, może kawałek kabelka.

Z chwili na chwilę jednak bodźce docierające powoli zaczęły kojarzyć to specyficzne pieczenie... pomyślałem sobie 'o kurde.. jak pszczoła czy osa to spoko, ale jeśli to szerszeń'.. delikatnie wstałem zapaliłem światło i...
okazało się, że kładąc się obudziłem osę. Ta mnie zaatakowała szybkim 'jeb z dzidy' prosto w ucho.
Nie dziwiłem jej się.
To ja wtargnąłem na jej noclegownię bez zapowiedzi.

Po włączeniu światła - obudziła się i zaczęła latać a ja drapałem się w ucho, które jest wrażliwe mimo wszystko na takie ukąszenie :)

Był to dzień przełamania do tych owadów - bo nawet przez myśl mi wtedy nie przeszło, by ją pacnąć.

Zgasiłem światło - mówiąc jej w myślach /zamiast 'zaraz Cię zaje-bię'/, że przepraszam za naruszenie jej snu i... tak jak ona chciałem zasnąć. Osa też już gdzieś sobie poszła spać. Przestała bzyczeć :)

Mimo to... ból ucha był mocny, więc o śnie nie było mowy. Odpaliłem notebooka, z którego też piszę tego posta i...
za moment miałem na klawiaturze siedzącą przyjaciółkę co uwaliła mnie w ucho :)

Między nami poszedł dialog - hej - nic Ci nie zrobię, Ty mi też nic nie rób.. i tak się stało.
Pomyślałem, że czas najwyższy oddać ją naturze i wypuścić z lochów mieszkania, wziąłem butelkę po wodzie jaka leżała obok i poprosiłem ją, żeby po dobroci weszła do niej, na nią - a ją wypuszczę...

i tu stał się dla mnie cud.
Mała rzecz a ucieszyła mojego ducha.
Oska zaczęła w najlepsze pić wodę mimo, że podsuwałem jej butelkę.

Wtedy też pomyślałem, że kurde jak to możłiwe.. żeby wybaczenie tak fajnie przeszło falą i zamiast walenie się z dzidy w ucho lub z kapcia w całe ciało... 
zaczynamy współgrać.

Dla mnie jedno z większych przełamań schematów tamtego roku!

Pogadaliśmy ze sobą tak, ona siedząc na szyjce butelki a ja już ją odtransportowywałem na balkon.

Łańcuch przebiegł bez ofiar. Ucho przestało piec i boleć.

Jestem w stanie uwierzyć w to co pisze osoba powyżej.
Ludzie wgl są trochę dziwnyi stworzeniami..
trochę jak pasożyty.
Niestety tym obudzonym jest trudno się odnaleźć wśród tych mądrzejszych....

Dobrego dnia.
No i.. szanujmy wszelkie istoty i twory a zabijajmy jeśli tego wymaga faktycznie sytuacja. A może wgl w drugą stronę. Żyjmy tak jakbyśmy dawali innym się zabić. Skoro całe życie tłukliśmy mrówki - dajmy im się pogryźć. Wejdźmy z nimi w dialogi leżąc na trawie. Jeśli gryzie Cię mucha.. daj jej się gryźć... Pozbądź się odruchów, które nabyliśmy jako młodzi od tych co 'wiedzą lepiej'.

Ta 'większa wiedza' doprowadziła nas do momentu, gdzie szukamy miejsca bez cywilizacji... pytanie czy to też jest dobre rozwiązanie? Czy to nie jest kolejna wędrówka ludu ze złymi zachowaniami wyniesionymi z miast. Czy wprowadzając się do lasu - nie narobimy więcej krzywdy.

Fajny post z tymi osami. Dzięki @Jamore.
No i tym co jeszcze ubijają istoty żywe - życzę podobnego przełamania. 
Od tamtego czasu poczułem jakąś więź z nimi, mimo, że kiedyś czułem przed nimi respekt myśląc, że np. wypiję taką razem z sokiem i umrę :P

Przekonania jakie mamy może są mądre, ale słabo prowadzone i tworzą iluzję, która często utrudnia nam życie.

Baw się z naturą! I daj naturze bawić się Tobą :)
S.
15.05.2016 14:34
Wpisy użytkownika Cytuj"
Jamore Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 192
Dołączył: 01.2016
Post: #3
RE: z innej strony
(15.05.2016 14:34)smakiziemi napisał(a):  Jeśli gryzie Cię mucha.. daj jej się gryźć... Pozbądź się odruchów, które nabyliśmy jako młodzi od tych co 'wiedzą lepiej'.


Baw się z naturą! I daj naturze bawić się Tobą :)
S.
łane
adn. 1
żartobliwie- od tej wiedzy- tylko koni żal, co teraz opędzają się od much jak te głupie ..

adn. 2
mnie się ostały ino 2 biedronki po zimie, com je podkarmiał - różne charaktery, jedna chowa się czasem na kilka dni a druga wchodzi na podstawiony palec, czasem to i zepchnąć się nie daje .
15.05.2016 18:36
Wpisy użytkownika Cytuj"
smakiziemi Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 68
Dołączył: 05.2016
Post: #4
RE: z innej strony
Tak, biedronki to też miłe stworzonka-fajnie słyszeć, że są podobni na tym świecie :) 
Tego typu owady zimujące mają u mnie kartoniki na parapetach z łupinami i innymi pierdółkami w których powinno być im stosunkowo bezpiecznie, ciepło lub przyjemnie.  
Zawsze to lepsze niż widok bożych krówek, które chowały się w roletach i zostały przyciśnięte przez te 'hiper technologie' ;)

Ogólnie w pokoju zrobiłem sobie też taki mini ogródek, trzy kasty budowlane w nich kompostownik i zatrudnione dżdżownice. 
Genialna sprawa i polecam jeśli odżywiasz się roślinnie. 
Raz, że uczysz się jako mieszczuch naocznie tego jak wszystko jest przerabiane.
Dwa: Po sezonie zimowym wszystko rośnie na tym jak nie z tego świata.

Z racji, że zamieszkał u mnie kanarek - w tym sezonie też przerobiłem te kompostowniki na trawniki - zielniki.
Ptak latający luzem podgryza kiełkujące wszystko co w nich wyrasta a i ja zjadam z tej plantacji pokojowej i szczypiorki i mungi i konopie i natki pietruch, marchwi czy innych zieleninek ;-) Nie mówiąc, że inne owady też mają tam raj :P


Kiedy będę miał ten wymarzony dom - to koniecznie z klepiskiem :P


Załączone pliki Miniatury
   
15.05.2016 22:02
Wpisy użytkownika Cytuj"
Jamore Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 192
Dołączył: 01.2016
Post: #5
RE: z innej strony
Ooo Panie, to takim jak Ty ziemia - pod ochronę- się należy i to na gwałt .
- ten kompostownik - interesujący wyczyn . Z zapachami nie ma kłopotów ? No ale żyjątka to lepiej się chyba mało gdzie mogłyby mieć zimą .

http://cdn11.ogrod.smcloud.net/s/photos/...746566.jpg
mniej więcej takie schronienia dla owadów na zimę, też na zimę muszę coś zrobić choćbym dalej miał pozostać w klatkowcu dla ludzi .
Z obserwacji biedronek zauważyłem, że często przeganiały siebie napotykając na drodze . Jednak gdy nadchodził wieczór/ czas odpoczynku potrafiły też parkować jedna za drugą . Na paski z ręcznika papierowego nakrapiałem rozpuszczony miód . Pierwsza umieszczana w takim miejscu biedronka, jak już nacieszyła się zmieniała się w owczarka niemieckiego, który z wszelkim poświęceniem broni podwórka . Po czasie zauważyłem, że pilnująca takiego podwórka biedronka nie reagowała na potrącania podwórka, trzaski ale pobudzona niedawnymi odwiedzinami sąsiadki wyostrzała zmysły i potrafiła zorientować się że ok. 10-15 cm dalej pojawił się intruz - po wibracji z poruszania się go . Tak mi się wydaje, bo wielokrotnie widywałem, że szukając siebie biedronki musiały się zderzyć albo wyczuwały się z odległości ok. 2 cm. Tak sobie wymyśliłem, że wejścia do ich domków robiłbym np z przeciętej na pół/wzdłużnie słomy różnej grubości - półkole pasowałoby do budowy biedronki a nie pasowało innym podobnej wielkości kombinatorom . Biedronki też przeganiają najmniejsze ze swojego gatunku, które potrafią być 10-cio krotnie mniejsze ale też sprytniejsze - przez cieniutką połówkę słomki te malutkie mogłyby wchodzić same bez cwaniaków .
 
16.05.2016 00:52
Wpisy użytkownika Cytuj"
smakiziemi Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 68
Dołączył: 05.2016
Post: #6
RE: z innej strony
tak, masz rację - zapach jest ciulowy jeśli ma się kompostownik, który nie nadąża przerabiać surowca jakiego się pozbywasz. 

Wtedy też nie unikniesz plagi muszek, much czy innych pajunckuff.. i uczysz się respektu do przyrostów naturalnych niekoniecznie zapraszanych nowych towarzyszy życia, które w tydzień potrafią Ci zapaćkać okna jak nigdy nikt dotąd tego nie uczynił :)

Przyznaję się otwarcie..
Tego doświadczałem na początku mojej domowej oczyszczalni-przetwarzalni odpadów w cykl zamknięty ;-) i.. już się tego nie wstydzę otwarcie mówić :)

- Doświadczyłem też pojemnika pełnego larw muszych, gdy w lato trzymałem to wszystko na balkonie a na zimę schowałem do pokoju bo nie chciałem, żeby dżdżownice zamarzły - efektem tego była wizytacja co najmniej kilku budzących się i potwornie gryzących much dziennie :P

- No i nie uniknąłem też wypełznięć wormsów na podłogę..., gdy testowałem kompostownik przelewowy zrobiony ze skrzynek na owoce - który miał służyć do produkcji płynnego biohumusu :P Zadziwiające było oglądanie ich po zmroku - gdy potrafiły się roić na powierzchni...

Droga ta trwała trochę, ale sporo też nauczyła.

Teraz już to wszystko opanowałem - mam duże pojemniki, dzięki czemu nie ma specyficznego zapachu bo odpady po prostu zakopuję tak głęboko jak tylko się da. Wszystko na bieżąco się przerabia - a na górze jest po prostu warstwa czystego przerobionego biohumusu o zapachu ziemi z doniczki.


Poza tym bywa, że odpady jakie wrzucam są już przetworzone na pulpę np z sokowirówki lub dodatkowo też blenduję wszelkie obierki.. jak mi się chce oczywiście, dzięki czemu proces jest maksymalnie przyśpieszony i wormsy zajadają się tym jak reksio boczkiem nie czekając na trwające ileś czasu procesy gnilne.

Cykl taki trwa przez czas, kiedy w innych pojemnikach rosną dla mnie użyteczne rośliny. Potem przerzucam się na kolejny box - a na tamtym sadzę. Rozwiązanie jest optymalne jak dla mnie i działa bez względu na pogodę za oknem.


Polecam mocno wszystkim wykształconym ludziom przez cywilizację zatrudnienie dżdżownic - efektem ubocznym tego, że wyrzucisz odpady organiczne do takiego kompostownika jest genialna ziemia dla Twoich kwiatków, jakiej gwarantuję Ci - nie dostaniesz w najbardziej znanym Ci markecie.

PS. Odbiegliśmy od tematu os.

PS. II. Mam w sumie działkę wkoło domu, więc takich skrytek jak pokazałeś owady mają tu sporo, ale faktycznie jest to też dobre rozwiązanie ;-) 

PS. III. zamiast tego mogę się pochwalić, że zrobiłem w zimie pierwszą moją budkę dla ptaków, wieszając ją przy samym oknie.. 
No i mam dzięki niej dwójkę zajebistych balkonowych przyjaciół, na tyle oswojonych, że przylatują do mnie na odległość metra i machają ogonkiem - jeden na zdjęciu załączam - robionym przez okno, ale widać go w miarę dobrze ;-)

Gadają ze mną, kanarkiem i tym co tworzy się w naszych 'chorych - bo odcinających się od wymysłów cywilizacji' umysłach ;-)


peace!


Załączone pliki Miniatury
   
16.05.2016 02:02
Wpisy użytkownika Cytuj"
Jamore Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 192
Dołączył: 01.2016
Post: #7
RE: z innej strony
Coś musi być na rzeczy, z tym że podążasz właściwą drogą bo nawet ptak na balustradzie przybrał dziwną/elegancka pozę (smukły taki - na tych palcach stojąc) jakby chciał się wprosić do wymarzonego domu .
Kompostownik (okoliczności) za nim został usprawniony, mógłby posłużyć kobietom z matrixa jako horror . Też jestem przekonany, że takiego medium jak kompostownik ( np. właściwości fizyczne łupinki cebuli, pajęczyny itp.) w matrixie nie przebije żaden wynalazek .
Z kompostownikiem raczej poczekam aż powrócę z klatkowców/betonów/asfaltów na ziemię .
- co do odbiegania od tematu, to raczej wzbogacanie go - " z innej strony" .
16.05.2016 09:24
Wpisy użytkownika Cytuj"
smakiziemi Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 68
Dołączył: 05.2016
Post: #8
RE: z innej strony
(16.05.2016 09:24)Jamore napisał(a):  Coś musi być na rzeczy, z tym że podążasz właściwą drogą 

W sumie to każda jest 'właściwa'. 
Zawsze będą tacy co zajarają się tym o czym my mówimy, 
tacy, którzy to przerabiali i jest to dla nich szczeniactwem 
oraz tacy co wgl tego nie zakumają.

Z każdym zwątpieniem powiem, że była to zła decyzja.
Z każdym odnalezieniem siebie lub drugiego człowieka znającego te wartości... znowu spojrzę na swoje ciało i powiem - prowadź dalej - cokolwiek nie zrobisz będzie dobrze ;)


(16.05.2016 09:24)Jamore napisał(a):  nawet ptak na balustradzie przybrał dziwną/elegancka pozę (smukły taki - na tych palcach stojąc) jakby chciał się wprosić do wymarzonego domu .

a może to on mnie zaprasza teraz do jego domu w ramach, ze dostał nowe 'M'? :)
Fajne są te ptaszory. 
W kolejnym sezonie prawdopodobnie zawiśnie z drugiej strony okna kolejna budka.

Taki nowy fetysz - ptasi deweloper 

Skoro ludzie potrafią zabierać im drzewa-domy....
Używać już nagminnie kolcy na parapetach przeganiając i często skazując na smierć głodową miejskie ptaszorki..
To czemu nie tworzyć tej nowej mody płynącej prosto z wewnętrznej potrzeby jaka sama się załączyła???

Nie wiem jak Was, ale mnie przeraża warszawski peron bez wróbli i gołębi 
czy krakowskie wystrzały w parkach. Wszędobylskie widełki, w miejscach, gdzie od pokoleń mogły sobie usiąść nic złego nie robiące organizmy zmęczone lotem, czy dziennym oblotem.
Ciary po mnie przechodzą widząc w jakim kierunku to idzie.
Dlatego też sam poddałem się selekcji naturalnej, bo taki świat mi nie odpowiada.

(16.05.2016 09:24)Jamore napisał(a):  Kompostownik (okoliczności) za nim został usprawniony, mógłby posłużyć kobietom z matrixa jako horror . 

Tiaa.. gałka z kluczem powstrzymywała ciekawskich. 
Ale widać było w oczach niektórych konfuzję przy odkryciu rozbebeszonej hydrauliki, żeby mi było lepiej korzystać z wody x2 lub x3 ;)

Dobrze, że nie odkryli np. faktycznej toalety :P

(16.05.2016 09:24)Jamore napisał(a):  Z kompostownikiem raczej poczekam aż powrócę z klatkowców/betonów/asfaltów na ziemię .

a mnie właśnie zaczęło kręcić dawanie przykładu.
Im więcej miastowych zacznie robić zamknięty obieg - tym więcej świadomości w ludziach się pojawi bo doświadczalnie będą widzieli efekty.

Życie jakie mają cywilizowani widać najlepiej w reklamach tv - gdzie sprzedajemy albo tabsy na potencję, albo tabsy na bóle... lub marzenia przedmiotowe.

Uwierzysz lub nie - ale głowa mnie bolała często, gdy byłem tym cywilizowanym i łykałem wszelkie farmaceutyczne MAXy.

Dziś mam ogromnego fuja w tym temacie.
Gdy przestałem brać i postanowiłem zawalczyć oko w oko z bólem - faktycznie miałem trzy lub cztery meeega skręcające doznania.
 
Ale.. od dobrych dwóch lat jak nie dłużej nie miałem nic takiego jak ból głowy. 

To samo tyczy się antybiotyków im dłużej nie biorę, tym objawy wszelkich chorób mi mijają szybciej.

No, ale ja to ja. Zgryzłem zęby porzucając życie w rytmie posiadania. Wybrałem ból, dyskomfort itd zamiast wykonania jednego telefonu, czy sięgnięcia do pojemniczka z magicznymi specyfikami. Czuję się trochę bardziej odporny na pewne czynniki, ale też wiem, ze mój rytm się zmienił. Stał się stabilny i rzadko jest już wybijany.

Jara mnie ta iluzja, że wolnością jest nie lexus, ale... wyzbycie się tego co nakazują inni, żeby robić.

Czy to jest lepsze niż bycie w grupie ludzi błądzących w sferach posiadania?
chyba nie.
Jeśli oni odnajdą złoty środek to podzielą się także ze mną.
Jeśli ja go odkryję, to też przecież nie będzie mi zależało, żeby go zabrać do piachu :)

Od lat kilku przyświeca mi myśl:

Jestem nikim, ale jestem.
16.05.2016 23:51
Wpisy użytkownika Cytuj"
Jamore Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 192
Dołączył: 01.2016
Post: #9
RE: z innej strony
Uwierzysz lub nie - ale głowa mnie bolała często, gdy byłem tym cywilizowanym i łykałem wszelkie farmaceutyczne MAXy.

Dziś mam ogromnego fuja w tym temacie.
Gdy przestałem brać i postanowiłem zawalczyć oko w oko z bólem - faktycznie miałem trzy lub cztery meeega skręcające doznania.
 
Ale.. od dobrych dwóch lat jak nie dłużej nie miałem nic takiego jak ból głowy. 

To samo tyczy się antybiotyków im dłużej nie biorę, tym objawy wszelkich chorób mi mijają szybciej.

No, ale ja to ja. Zgryzłem zęby porzucając życie w rytmie posiadania. Wybrałem ból, dyskomfort itd zamiast wykonania jednego telefonu, czy sięgnięcia do pojemniczka z magicznymi specyfikami. Czuję się trochę bardziej odporny na pewne czynniki, ale też wiem, ze mój rytm się zmienił. Stał się stabilny i rzadko jest już wybijany.

Jara mnie ta iluzja, że wolnością jest nie lexus, ale... wyzbycie się tego co nakazują inni, żeby robić.

Czy to jest lepsze niż bycie w grupie ludzi błądzących w sferach posiadania

Od lat kilku przyświeca mi myśl:

Jestem nikim, ale jestem.
17.05.2016 12:49
Wpisy użytkownika Cytuj"
Jamore Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 192
Dołączył: 01.2016
Post: #10
RE: z innej strony
(17.05.2016 12:49)Jamore napisał(a):  Uwierzysz lub nie - ale głowa mnie bolała często, gdy byłem tym cywilizowanym i łykałem wszelkie farmaceutyczne MAXy.

Dziś mam ogromnego fuja w tym temacie.
Gdy przestałem brać i postanowiłem zawalczyć oko w oko z bólem - faktycznie miałem trzy lub cztery meeega skręcające doznania.
 
Ale.. od dobrych dwóch lat jak nie dłużej nie miałem nic takiego jak ból głowy. 

To samo tyczy się antybiotyków im dłużej nie biorę, tym objawy wszelkich chorób mi mijają szybciej.

No, ale ja to ja. Zgryzłem zęby porzucając życie w rytmie posiadania. Wybrałem ból, dyskomfort itd zamiast wykonania jednego telefonu, czy sięgnięcia do pojemniczka z magicznymi specyfikami. Czuję się trochę bardziej odporny na pewne czynniki, ale też wiem, ze mój rytm się zmienił. Stał się stabilny i rzadko jest już wybijany.

Jara mnie ta iluzja, że wolnością jest nie lexus, ale... wyzbycie się tego co nakazują inni, żeby robić.

Czy to jest lepsze niż bycie w grupie ludzi błądzących w sferach posiadania

Od lat kilku przyświeca mi myśl:

Jestem nikim, ale jestem.
Witaj
Ja tutaj nie mam nic do wierzenia, jestem o tym przekonany . W koło widzę jak ludzie funkcjonują . Kawa. tabletka o papierosie i alkoholu nie wspomnę . Nie żebym tego w życiu nie spróbował - niestety tego wszystkiego spróbowałem i o te "osiągnięcia" czuję się głupszy/marniejszy . Kiedyś chciało mi się spuentować takie slabostki, że uzywający ich podpiera się jak schorowany aby funkcjonować lub jak dziecko które musi mieć smoczek i soczek . Ludzie też wymiotują za często . Gdyby nie te moje "osiągnięcia", to nie tylko od ok. 15 lat nie wymiotowałbym ale od zawsze . Nie wiem czy chwalić czy żałować . Kiedyś nieświadomie/podświadomie czułem taką więź z Naturą, że nie wyobrażałem sobie aby ktoś w moim czystym/zdrowym ciele grzebał jakimś żelastwem - tak też pierwszy raz pozwoliłem dentyście na ingerencje jako 18-to latek i to dlatego , że przez ok. tydzień nie potrafiłem sobie wyrwać okazałej, mocno zakorzenionej trójki lub dwójki, bo się ruszała . Od tamtej chwili dołączyłem do rzeki/stada . Nie chodziło o ból, bo już w podstawówce udowadniałem sobie i zainteresowanym, że nie zmrużę ani oka, gdy zacznie sie tlić moja skóra na ręce przypalanej soczewka na słońcu . Może i dzisiaj powtórzyłbym to ale nie zdecydował na to z szacunku dla Natury/ mam nadzieję Stwórcy . Wiele zębów leczyłem bez zastrzyków . Na określony czas potrafiłem skupić się na przetrzymaniu bólu . Jednak odwiedzając-wędrując kolejnych dentystów, bywało że informowali mnie iz nic nie będzie boleć albo trochę, a kończyło się silnym bólem / też 48 h. Takie doświadczenia zawodu, wydaje mi się i metody bolesne odebrały mi odporność psychiczną/nerwową . Dzisiaj chętnie korzystam z zastrzyków, jakby z obawy o złe doświadczenia . Coś za coś; ponad 5 lat temu, obliczając wyszło mi ze zjadłem ok. 1,5 tony czekolady/czekoladopodobne - było normą gdy przychodziła jakaś przerwa to miast kanapki w 15 min zjadałem czekoladę, a czasem kolejne 1,5 czekolady na obiad bo tak szybko i wygodnie .
Z lekami jak najbardziej, zasadniczo sie zgadza i musi zgadzać; bierzesz szkodzisz itd .
Nie jestem jakimś okazem zdrowia ale ból glowy miewam średnio ok. 1 raz/rok i to juz teraz w męczącym matrixie . Z zażyciem tabletki na ból itp. zwlekam . Gdy już trza, wtedy o wiele lepsze efekty są i 1 tableteczka załatwia sprawę . Tak nie łanie o sobie ale jak juz o tym zębie i Naturze zacząłem, to bez reszty moze być i gorzej postrzegane . Pewien bunt - nie żaden new age ale wewnętrzna rozterka wszystko co było we mnie niemalże zaczęła demolować . Od tego pierwszego dendysty - wbrew pozorom- do lekarzy zagladalem coraz częściej, ba poddawałem sie różnym zabiegom chirurgicznym aż przestałem je liczyć. Wystarczy że lekarz przytaknął, nawet kręgosłup i to już w 2002r. Prawdopodobnie obyłoby się bez nich wszystkich ... Niczego nie żałuje, bo starałem się postępować w zgodzie z sobą ale wstyd mi przed Naturą. - usprawiedliwieniem mogłoby jedynie być to, że ja nawet nie wiedziałem jak bliska jest mi Natura, poprostu tak było i myślałem że to norma .
17.05.2016 13:34
Wpisy użytkownika Cytuj"
smakiziemi Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 68
Dołączył: 05.2016
Post: #11
RE: z innej strony
oj tak, kolejne podobieństwo, terminatorzy są wśród nas!
hihi, zęba przerabiam do dziś.

Dentystów traktowałem 'normalnie', do pewnego czasu.
Z zębem rozwierconym, który wsadzająca mi cycki w brodę dentystka zatkała fleczerem<?> /nazwa taka lub podobna/ miałem zgłosić się za miesiąc.

Nie poszedłem.
Za mocno pracowała ciałem i zamiast czuć satysfakcję z jej tricku wsadzanego cycka zraziła mnie typowym buraczanym doliczaniem za usługi :P - Cywilizacyjna Pipa.

Fleczer zaczął się wykruszać. 
Pojawił się totalny dostęp do... hmm organizmu. 
Podciekało krwią i ropą. 
Olałem temat. 
Postawiłem na uzdrowicielskie wrodzone właściwości każdego człowieka :P

każdy mówił - będzie bolało, zesrasz się z bólu i idź do dentysty - ci lepsi mówili - umrzesz :P zakażenie pójdzie do krwi, ta do dużego palca i mózgu :P zrobi się torbiel będziesz miał to to tamto itd.

Okazało się że jedynie Kononowicz miał rację - bo nie było niczego.

a ja głęboko jakoś poczułem, że... dam radę, że będę robił tak jak ludzie przed istnieniem dentystów. 
Poradzę sobie sam - a ostatecznie zgłoszę się do konowałów, którzy przecież za złotówki dodatkowe mają na wszystko lekarstwo, nawet na ewentualną śmierć.
Prawda?

Dwa dni bolało, wtedy też ostatni raz złamałem się na połknięcie tabletki - ale zwykłej, bez przedrostków max-super-hiper. 
Po niej faktycznie zasnąłem.
To była ostatnia przeciwbólowa tableta w życiu.

No a w trakcie trwania bólu.. Intuicyjnie - Przyjmowałem przedziwne pozy... myślę, że tak może nawet powstała joga :P 

Znalazłem pewne 'asany' które niwelowały ból - ale też nie umiałem w nich długo usiedzieć, bo cywilizacja nauczyła mnie przecież innych pozycji - tych przydatnych do bycia ich niewolnikiem jak np siedzenie przy biurku.

Jeden najlepszy taki 'asan' to np. japa w górę i na maksa otwarte usta - jakby połączenie z zenitem.  Wizualizacja przepływu energii - wystarczała.

Mikroruch powodował powrót bólu - ale mając juuż to miejsce... czuło się niesamowitą ulgę.


Ból zęba dla osób nieprzyzwyczajonych i nie wierzących, że można inaczej jest faktycznie niefajny.. ale.. 
ale póki co mija któryś tam rok od tego czasu, 
ząb powoli wykrusza się obumierając.
Ból przeminął.
Bakterie na tyle się zneutralizowały i żyją w symbiozie, że z japy nie wali.
No chyba, że jem czosnek lub cebulę ;)

Myślę, że dam radę żyć bez dentystów, przeszedłem to w miarę naturalnie i udało się.

A że przestałem odczuwać potrzebę być pięknym i młodym... to wali mnie, czy będę miał przestrzeń tu czy tam. 

Poza tym w dobie blenderów i thermomixów czy potrzebne są zęby? :P

Reasumując:
Lekarz, medyk, farmaceuta, dentysta itd to tylko jedna z form pomagania sobie.
Jeśli uwierzysz w coś więcej - doświadczysz kolejnego przełamania między poziomami, które są iluzją.

Wiem, że nie jest to łatwe od razu. 
Wiem, że siła parcia medycyny jest nachalna i wchodzi z butami.
No, ale oni są takimi żebrzącymi w ten sposób. Są uzależnieni od komfortu wysokiego, przez co mają ogromną potrzebę wykorzystywania innych oraz ich środków jakie mają.
Gdy wyzbywasz się tego - stajesz się dla nich nieinteresującym typem...

Uwierz mi drogi czytelniku, że prędzej o Twoje zdrowie zapytam się ja lub inny użytkownik tego forum, niż Twój lekarz, któremu wierzysz bo nazwał się 'domowym'/pierwszego kontaktu.

Jak to już tu napisałem - baw się Nautrą i daj się Naturze bawić sobą :)


Załączone pliki Miniatury
   
17.05.2016 14:24
Wpisy użytkownika Cytuj"
Jamore Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 192
Dołączył: 01.2016
Post: #12
RE: z innej strony
Asan do zapamiętania i przetestowania . Z jogą równie obiecująco - moze ktoś pokusi sie o nagranie filmu np. pt. ; narodziny jogi.. były juz narodziny gwiazdy , narodziny bluesa, o jodze naturalnie powinien powstać .
Trapi mnie właśnie kwestia radzenia sobie wcześniej z np . bólem zęba , infekcjami ..
17.05.2016 14:57
Wpisy użytkownika Cytuj"
smakiziemi Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 68
Dołączył: 05.2016
Post: #13
RE: z innej strony
Tak.. Miałem też dylemat np. czy odkażać ten stan zapalny alkoholem - który odrzuciłem, czy naturalnie i roślinnie.
Udało się roślinami złagodzić wszystko - intuicyjnie - i raz na jakiś czas przy podciekaniu krwią płynem do płukania ust na bazie alkoholu.
Przy kolejnym takim wydarzeniu już raczej nie będę się posiłkował alkoholami.

Ogólnie myślę, że infekcja - jako pojęcie - jest którymś poziomem marketingu medycznego. Na samo hasło - ślepe owce od razu wydają każdy pieniądz, by magiczne czarne medyczne zaklęcie 'infekcja' zniknęło.

Wiara w to, że organizm potrafi sam zwalczyć 'infekcję' - to mój marketing, który szerzę i sobie na razie w tym żyję.

Zdaję sobie sprawę, że wyjałowić organizm już potrafią medycy genialnie, więc w zasadzie nie podejmuję wielkiego ryzyka testując na swoim ciele mój próg wytrzymałości i mając nadal jakieś ubezpieczenie - infekcji jakiejś zagrażającej życiu nie wywołam.

Jak mi się uda - będę miał odporność większość i więcej mógł jeść z ziemi bez mycia.
Jak mi się nie uda... pogodzę się z konowałami.

Ale zamiast chodzenia trzy razy w roku z anginą do doktora po jego 'leczące' i osłabiające organizm specyfiki - być może przyjdę raz na dziesięć lat. 

Różnica ogromna jak dla mnie.
17.05.2016 15:16
Wpisy użytkownika Cytuj"
Jamore Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 192
Dołączył: 01.2016
Post: #14
RE: z innej strony
http://www.ekologia.pl/srodowisko/przyro...21695.html
podróżniczek, najpiękniejszy polski słowik .
18.05.2016 19:37
Wpisy użytkownika Cytuj"
smakiziemi Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 68
Dołączył: 05.2016
Post: #15
RE: z innej strony
jooo, faktycznie to mógłby być funfel zza ściany - pierwszy lokator nowego osiedla :)

Dostały psią michę z wodą kilka dni temu, ale jeszcze nie zanotowałem, żeby brały kąpiel lub siorbały tą kranówę.
18.05.2016 20:39
Wpisy użytkownika Cytuj"
smakiziemi Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 68
Dołączył: 05.2016
Post: #16
RE: z innej strony
Update - to Kopciuszki.


Załączone pliki Miniatury
   
27.05.2016 12:00
Wpisy użytkownika Cytuj"
Jamore Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 192
Dołączył: 01.2016
Post: #17
RE: z innej strony
wygląda jak ten wcześniejszy. czyżbyś larwami go częstował ...
27.05.2016 20:25
Wpisy użytkownika Cytuj"
smakiziemi Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 68
Dołączył: 05.2016
Post: #18
RE: z innej strony
hehe nie, leniwy jestem, dałem go w zoomie jedynie cropując tamto foto. Ale faktycznie z tego co czytałem zajadają się też larwami.

Masz tu w ramach spostrzegawczości inne foto - moich innych cicho-chodzących lokatorów i poczęstunek, żeby im się nie nudziło w tych wędrówkach pojedynczych :)

karmą jest zeszłoroczny miodek mniszkowo-miętowy po krystalizacji z pękniętego słoika. Zajadają się konkretnie, mimo to spokojnie i... tak miło popatrzeć jak nie przepychają się niczym ludzie po kebaby, ale zasiadają kolejno niczym do wieczerzy, na którą człowiek pozwala sobie tylko raz w roku :)

btw
Zauważyłem, że kiedyś jak wybijałem mrówki, to też nastawienie miałem inne i byłem drażliwy, gdy mnie obchodziły - często gryzły.

Teraz.. często jak kładę się na ziemi bezpośrednio - np wystawiając na słońce i mimo, że mrówki czuję, że po mnie chodzą - to nie gryzą. Tzn zdarzy się, że połaskocze.. ale starając się żyć w zrozumieniu i harmonii.. kurde no.. przełamuje się wszystko co było dotychczasowym schematem i jest po prostu łatwiej.

Co nie znaczy, że jest łatwiej, gdy widzisz znajomych co byle tramwajarza depczą, czy zabijają bąka bo po prostu mają taki głupi program w mózgu.


Załączone pliki Miniatury
   
27.05.2016 21:26
Wpisy użytkownika Cytuj"
Jamore Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 192
Dołączył: 01.2016
Post: #19
RE: z innej strony
ludzie też tak potrafią - parkować - np. pod tesco lub auchan . na tym podobieństwo się kończy a cała reszta to czyny do samozagłady .
w rewanżu
https://youtu.be/hJyoqdNChJk
28.05.2016 09:04
Wpisy użytkownika Cytuj"
Jamore Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 192
Dołączył: 01.2016
Post: #20
RE: z innej strony
smakiziemi, to z powinszowaniem od Natury .
http://smaker.pl/newsy-nietypowe-zastoso...44,a,.html
03.06.2016 18:15
Wpisy użytkownika Cytuj"
smakiziemi Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 68
Dołączył: 05.2016
Post: #21
RE: z innej strony
ad 1. każdy kto podkłada mrówce cynamon pod nogi powinien na dzień dobry lub podczas sexu i najbardziej wzniosłych momentów życia dostawać łychę kopiastą sproszkowanego cynamonu do ryła i niemożność jej popicia :) 

ad 2. wszystko co naturalne daje specyficzny zapach i w domu tworzy się 'magia' - ale typowa Kowalska czy Nowakowa z miasta Warszawa, Wrocław, Kraków, Poznań, Gdańsk czy taka, która skończyła już szkołę wyższą raczej tego nie zrozumie. Za to będzie przeglądała takie strony :)
Gorczyca fajnie też konserwuje :)

ad 3. Czytam pierwsze zdanie przez  nich napisane i nie rozumiem ich toku myślenia totalnie. Niech wytępią swoje psy i koty najpierw, wykastrują siebie i wysterylizują, żeby nie łykali takich idiotycznych tekstów :)

ad 4. jakby w życiu ludzi czytających takie bzdury panował flow tych zapachowych roślin to się zgodzę.. a kupno po to, aby zapchać szafkę i czuć zapach od święta jest typową komercyjną zapadką. Artykuł śmierdzi na kilometr - ale niestety nie pięknem przyprawy, kwiatka czy pręcika sosny.

ad 5. bez komentarza

ad 6. konkurs na końcu.. czego się można spodziewać po takim artykule??? :)))

jak kiedykolwiek trafię na stronę smaker.po to obiecuję jej nie otwierać :)

Dzięki J! :)
03.06.2016 19:04
Wpisy użytkownika Cytuj"
Jamore Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 192
Dołączył: 01.2016
Post: #22
RE: z innej strony
myślisz że cynamon jest szkodliwy dla mrówek ... jeśli nie to lepiej niż je mordować .
04.06.2016 00:26
Wpisy użytkownika Cytuj"
smakiziemi Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 68
Dołączył: 05.2016
Post: #23
RE: z innej strony
albo jesc :)
https://www.youtube.com/watch?v=xHyi-AnzuH0
04.06.2016 03:45
Wpisy użytkownika Cytuj"
Jamore Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 192
Dołączył: 01.2016
Post: #24
RE: z innej strony
Eko-Walka z domowymi insektami


Owady i inne insekty, kojarzą nam się głównie z latem, kiedy biegamy po domu z łapką na muchy lub musimy walczyć z plagą komarów. W niektórych domach jednak zdarza się, że rozmaite małe i większe żyjątka atakują nas przez okrągły rok. Należą do nich karaluchy, mrówki, małe gryzonie czy też wołki zbożowe.
Znaleźliśmy dla Was kilka domowych, ekologicznych sposobów na przepędzenie niechcianych gości, szczególnie z naszych kuchni i łazienek. Co robić ?
Mrówki – zanim sięgniesz po toksyczny preparat na zwalczanie mrówek, spróbuj powiesić w kuchni pęk szałwii oraz mięty. Mrówki nienawidzą zapachu tych ziół i szybko powinny opuścić Twoją kuchnię. Alternatywnie możesz też zastosować skórkę z cytryny lub pieprz cayenne. Te substancje musisz jednak wysypać tuż przy wyjściu z mrówczego gniazda.
Karaluchy – aby skutecznie uniemożliwić wędrówkę tym niezbyt przyjemnym gościom, należy uszczelnić wszystkie szpary i szczeliny przy listwach przypodłogowych, przy zlewie i wokół baterii wannowej. Możesz dodatkowo sporządzić karaluchom pułapkę. Do butelki po mleku wlej trochę zwietrzałego piwa lub wrzuć kawałek surowego ziemniaka, a wewnętrzną stronę butelki lekko natłuść. Karaluchy na pewno tam wejdą, niestety nie uda im się już wyjść.
Mole Sprzedawane powszechnie w sklepach środki na mole, zawierają toksyczne substancje, które mogą prowadzić do bólu głowy i kłopotów z wątrobą. Mniej inwazyjnym rozwiązaniem jest skropienie pomieszczenia lub szafy mieszanką olejku lawendowego i cedrowego, który skutecznie odstraszy mole. Możesz również poweisić w szafie woreczki z czarnym pieprzem
Muszki owocówki małe niepozorne muszki potrafią nie jednego wyprowadzić z równowagi. Skonstruuj ekologiczną pułapkę, wlewając na dno słoika niewielką ilość piwa, zakrywając otwór słoika szczelnie kawałkiem folii i robiąc na środku niewielki otwór. Muszki znajdą drogę do piwa, niestety nie będą umiały już się z niego wydostać.
Wołki zbożowe nie ma nic bardziej odrażającego, niż widok ugotowanych razem z makaronem, fasolą czy innym sypkim artykułem spożywczym, małych robaczków zwanych wołkami zbożowymi. Aby ustrzec ryż, mąkę i inne sypkie artykuły przed wołkami, wystarczy do każdego opakowania włożyć kilka liści laurowych a w szafce zawiesić woreczek z pieprzem lub płatkami mydlanymi.
Chcąc utrzymać nasz dom w czystości, bez uciążliwej obecności rozmaitych owadów, powinniśmy zaprzyjaźnić się z pająkami, które skutecznie oczyszczą nasze wnętrza z niechcianych gości. W okresie letnim dobrze jest na parapetach zasadzić w doniczkach miętę, której zapach odstrasza większość insektów.
10.06.2016 22:42
Wpisy użytkownika Cytuj"
Derwisz Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 58
Dołączył: 10.2015
Udostępnione galerie: 3
Post: #25
RE: z innej strony
Myślę ze dobrym starym sposobem sa szklane muchołapki można je czasem znaleźć na alledrogo lub sklepach z antykami lub bazarkach ze starociami.
12.06.2016 17:19
Wpisy użytkownika Cytuj"
Jamore Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 192
Dołączył: 01.2016
Post: #26
RE: z innej strony
ślimaki w ogrodzie;
a tego - też- nie sprawdzałem,nie mając gdzie .
http://tipy.interia.pl/artykul_25390,jak...k-jaj.html
13.06.2016 19:05
Wpisy użytkownika Cytuj"
Jamore Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 192
Dołączył: 01.2016
Post: #27
RE: z innej strony
tak to Natury energia się ma ; http://wideo.interia.pl/wizytowka-Marche...Id,2113162


cytat; Naniesiony przez wiatr piasek mógłby bowiem uwięzić ich w swoich domostwach. Zresztą - w tak małej społeczności zagrożenie kradzieżą jest znikome. Tutaj zagraża jedynie matka natura.
http://facet.interia.pl/styl-zycia/cieka...Id,2241889
adn. powiedziałbym, że Natura broni się - eternit, śmieci, kto wie co tam jeszcze tj. jakie rzeźie na zwierzętach .
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.07.2016 10:08 przez Jamore.)
28.07.2016 09:46
Wpisy użytkownika Cytuj"
Jamore Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 192
Dołączył: 01.2016
Post: #28
RE: z innej strony
Demokratyczne Społem ; pewnie i dzisiaj eko-ludkowie mieliby korzyści z takiej przedwojennej spółdzielczości - kooperatywy .
Swoja drogą refleksja naciska sama; jak wtedy, gdy Niemcy i Żydzi tracili wpływy z pośrednictw na rzecz Społem, tak dzisiaj mają alergię na polską swobodę - wtedy skończyło się to II w. ś .
http://niezalezna.pl/88395-gdy-spolem-znaczylo-razem
30.10.2016 13:01
Wpisy użytkownika Cytuj"
Jamore Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 192
Dołączył: 01.2016
Post: #29
RE: z innej strony
http://ulicaekologiczna.pl/wp-content/up...4/ptak.jpg
19.02.2017 00:09
Wpisy użytkownika Cytuj"
Jamore Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 192
Dołączył: 01.2016
Post: #30
RE: z innej strony
http://przeglad.australink.pl/tubylcy/ar...slanie.php
Mimo niecodzienności przekazu jest mi z nim bliżej niż do orania ziemi .
01.04.2018 23:11
Wpisy użytkownika Cytuj"





Kontakt  współpraca  Wersja bez grafiki  RSS